tytul: Stolica wspiera energię odnawialnątytul: Eko-spotkania w bibliotekach!tytul:  *Nature*: Chiny emitują 14 proc. mniej CO2, niż sądzono tytul: Mieszkańcy Małopolski na potęgę inwestują w OZEtytul: W. Cetnarski, PSEW: diabeł tkwi w szczegółach tytul: Najder: Energetyka odnawialna była brutalnie dławiona przez całe lata przez polski rządtytul: Czy fala upałów nas czegoś nauczy?tytul: Biznes przechodzi na OZE, tylko nasi politycy o tym nie wiedzą?
min
wiadomości

„Die Welt”: Kraje sąsiednie nie chcą niemieckiego prądu. Polska też grozi zamknięciem sieci dla Niemiec

Niemcy inwestują w budowę farm wiatrowych, ale zaniedbują rozwój sieci przesyłowych. Nadwyżek produkcji energii pozbywają się u sąsiadów.
opublkowano 19 sierpnia 2015r.

Niemcy inwestują w budowę farm wiatrowych, ale zaniedbują rozwój sieci przesyłowych. Nadwyżek produkcji energii pozbywają się u sąsiadów. Ci mają tego dość i grożą blokadami, pisze „Die Welt”.

Rewolucję energetyczną (zwaną Energiewende) Niemcy świętują jako historyczny przełom, ale w krajach sąsiednich reakcje na to są coraz bardziej niechętne – zauważa tygodnik „Die Welt”. I wyjaśnia, że przejście z energii jądrowej na wiatrową i słoneczną powoduje nadmierną produkcję prądu, a Niemcom brakuje nowoczesnych sieci przesyłowych. „Z tego powodu cierpią Czechy, Polska, Holandia, Belgia i Francja”. A to dlatego, że gdy na północy Niemiec wieją silne wiatry, a sieci dystrybucyjne nie są w stanie wchłonąć nadwyżek prądu z farm wiatrowych, przesyłane są one na południe kraju za pośrednictwem sieci energetycznych właśnie krajów sąsiednich. To stwarza w tych krajach niebezpieczeństwo zaciemnienia, tzw. blackoutu, tłumaczy w artykule stały przedstawiciel Czech przy UE.

Kraje sąsiadujące z Niemcami postanowiły położyć kres często i nieoczekiwanie pojawiającym się w ich sieciach przesyłowych nadwyżkom prądu z niemieckich farm wiatrowych w trosce o własne bezpieczeństwo energetyczne, pisze „Die Welt”. Czechy uruchamiają właśnie blokady przesyłowe tzw. oscylatory fazowe, które będą gotowe w 2016 roku. Także Polska instaluje przesuwniki fazowe, aby, jak zaznacza dziennik, jeszcze w tym roku z nich korzystać. Również inni sąsiedzi Niemiec: Holandia, Belgia i Francja niezależnie od siebie zainstalowały takie urządzenia. Cytowany przez berliński dziennik unijny dyplomata podkreśla, że postawiono Niemcom ultimatum: albo rozbudują swoje sieci dystrybucyjne, albo zostanie im zamknięty dostęp do sieci przesyłowych sąsiadów.

„Die Welt” wskazuje, że w sytuacji, kiedy Komisja Europejska naciska na integrację rynku energetycznego, „widoczne stają się nieoczekiwane konsekwencje boomu energii odnawialnych przy niedostosowanej do tego infrastruktury i niespójnej współpracy wewnątrz Unii Europejskiej”. Naciski na Niemcy, aby rozbudowali swoje sieci dystrybucyjne północ-południe, są obecnie bardzo silne, stwierdza gazeta. Doraźną alternatywą w obecnej sytuacji, tańszą i szybko skutkującą, byłoby zmniejszenie produkcji prądu w wietrzne dni, twierdzi cytowany w artykule Walter Bolz, wiceprezes Rady Regulatorów unijnej agencji ACER. Bolz krytykuje też Polskę. Uważa on, że Polska mogłaby na przykład wykorzystywać eko-prąd z Niemiec, zamiast go tylko przesyłać dalej lub ten przepływ blokować. Broni się przed tym, chcąc chronić własny rynek, dodaje.

Jak informuje niemiecka gazeta, Niemcy rozszerzyli już współpracę z krajami sąsiadującymi. Podpisały z Czechami i polską umowę dotyczącą kontroli przepływu prądu na transgranicznych liniach przesyłowych – o budowie przesuwników fazowych, aby ograniczyć zagrożenie przeciążenia.

Ponadto Niemcy podpisały porozumienie z 11 krajami, w tym z Francją, Czechami i Polską, mające na celu przyspieszenie integracji rynków energetycznych krajów objętych umową i zapobieganie nadprodukcji prądu, aby to wspólny rynek energetyczny dyktował ceny prądu. „Die Welt” podkreśla, że Bruksela naciska na rozwiązanie ogólnoeuropejskie, na skoordynowanie transformacji energetycznej z partnerami zagranicznymi i producentami energii elektrycznej, wskazując w swoim raporcie na ten temat, że należy to uznać za „polityczny priorytet”. Problem z tym mają Czechy i Polska, zaznacza gazeta. Oba kraje przecież upierały się przy tym, aby decyzje o tym, z jakiego źródła będzie pozyskiwany prąd, zapadały na poziomie unijnych państw narodowych, a nie UE.

W połowie lipca KE opublikowała wstępny projekt dotyczący transgranicznego rynku energetycznego, który jest w stanie sobie poradzić z rosnącą liczbą alternatywnych źródeł energii. Odpowiednią ustawę zaplanowano na 2016, informuje gazeta. Jak tłumaczy komisarz ds. energii Miguel Arias Cante, problemem są zaniedbania w rozbudowie infrastruktury transgranicznych sieci przesyłowych. Dlatego Bruksela jest zainteresowana nadrobieniem tych zaniedbań.

źródło: http://chronmyklimat.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
rugu
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.