×
logo
kontakt:
redakcjaeko.org.pl
odkrywki dla klimatu energia prawo rzeki smog ptaki drzewa
logo
 

22 lipca 2014
Klimat
 

Kopać i spalać węgiel – wizja Tuska na XXIw

Komisja Europejska pod koniec stycznia br. opublikowała Białą Księgę dotyczącą polityki energetyczno-klimatycznej. Zawarto w niej dwa cele, które mają zostać osiągnięte do 2030 r.:

Komisja Europejska pod koniec stycznia br. opublikowała Białą Księgę dotyczącą polityki energetyczno-klimatycznej. Zawarto w niej dwa cele, które mają zostać osiągnięte do 2030 r.: redukcja CO2 do 40% oraz wzrost udziału OZE w rynku energii do 27% w stosunku do poziomu z 1990 r. Warto przypomnieć, że rząd Polski – poprzez trzykrotne zgłoszenie weta – przyczynił się do opublikowania dokumentu w obecnym kształcie. Dokumentu, który pierwotnie był proponowany jako „Mapa drogowa” do 2050 r.

W dyskusji zabrała głos Koalicja Klimatyczna, związek 23 znaczących polskich organizacji ekologicznych, wskazując, że te cele Komisji Europejskiej i tak są bardzo mało ambitne. Koalicja wskazuje na dane pochodzące od samej Komisji, mówiące, że w sytuacji kontynuowania już przyjętych rozwiązań w Europie w 2030 r. udział OZE będzie wynosił 24%. To oznacza, że Komisja poprzez wdrożenie nowych działań proponuje zwiększenie udziału OZE o zaledwie 3%. To raczej niewiele! Podobnie wygląda sytuacja redukcji CO2. Utrzymanie obecnego trendu gospodarki i polityki energetyczno-klimatycznej w Europie przyniesie w 2030 r. redukcję dwutlenku węgla o 32% w stosunku do 1990 r. Zatem Komisja proponuje efektywne, dodatkowe działania oznaczające redukcję CO2 o następne 8%. Taki postęp wydaje się dość skromny.

Stać nas na więcej

Koalicja Klimatyczna proponowała podniesienie powyższych wielkości do 55%, jeśli chodzi o redukcję CO2, oraz 45% w przypadku udziału OZE. Dodatkowo sugerowała, aby Unia przyjęła wiążący cel dotyczący efektywności energetycznej, określający jej poprawę o 40% (podwojenie tego, co planujemy na 2020 r.). Podkreślić tu należy, ze względu na nasze doświadczenia, sformułowanie „cel wiążący”. Polska ustawa o efektywności energetycznej, która pełni obecnie funkcję wyłącznie edukacyjną, jest martwa, jeśli chodzi o konkretne rozwiązania. Nie przynosi żadnego postępu w kraju, którego energochłonność gospodarki jest niemal cztery razy większa niż Niemiec i dwa razy większa w stosunku do pierwszych 15 państw członkowskich UE. Kraju, którego rząd nie tak dawno zadeklarował wsparcie budowy węglowej elektrowni Opole oraz pierwszej elektrowni atomowej ze środków podatników!

Proponowane przez Komisję i naszą Koalicję cele stanowią średnie wielkości dla całej UE. To oznacza, że w rzeczywistości jedne kraje przyjmą i uzyskają lepsze, a inne gorsze rezultaty. Związane to będzie np. ze strukturą energetyczną danego kraju, jego zamożnością i możliwościami wsparcia ze wspólnego unijnego budżetu. Co ciekawe, Koalicja Klimatyczna w oparciu o dostępne ekspertyzy naukowe wyliczyła, jakie są realne cele dla Polski na 2030 r. Warto zauważyć, że ani rząd, zgłaszając weto wobec unijnej polityki klimatycznej, ani niektórzy naukowcy i publicyści, apelujący o jego zgłoszenie, nigdy nie pokazują podobnych wyliczeń, mówiąc jedynie, że taka polityka „jest dla nas nierealna”.

Otóż w odniesieniu do redukcji emisji CO2 i innych gazów cieplarnianych badania wykonane przez Instytut Badań Strukturalnych wykazały, że Polska do 2030 r. może zmniejszyć emisję do poziomu 210 Mt CO2eq, co oznacza ograniczenie emisji o 53% w stosunku do roku 1990. W odniesieniu do rozwoju OZE w perspektywie 2030 r. możliwe jest natomiast osiągnięcie 28,4-procentowego udziału OZE w zużyciu energii finalnej.

Jeśli chodzi o poprawę efektywności, to – według szacunków Fundacji Efektywnego Wykorzystania Energii – do 2030 r. można osiągnąć zmniejszenie zużycia energii finalnej o 25%, i to bez wprowadzania dodatkowych działań, a jedynie kontynuując obecną politykę w tym zakresie.

Te dane świadczą, iż spokojnie możemy się włączyć we wspólną politykę klimatyczną UE, bo redukcje i tak mają miejsce. Możemy negocjować i wynegocjować wielkości tych redukcji. Po co nam samotne weto i skazywanie się na rolę „skamieliny” w UE?

Kto naprawdę stawia na efektywność?

Warto w tym miejscu skomentować raport Climate Strategies (zarejestrowanej w Londynie organizacji pozarządowej skupiającej ekspertów z różnych krajów, zajmujących się ekonomiczną i polityczną analizą europejskiej i światowej polityki klimatycznej), w którym stwierdzono, że to innowacyjność i efektywność energetyczna, a nie ceny energii decydują o konkurencyjności Unii Europejskiej. Jego autorzy zauważają, że w 2013 r. już w 66 państwach świata funkcjonowały taryfy gwarantowane na sprzedaż prądu z energii odnawialnej (coś, co przeraża nasz rząd i państwowe monopole energetyczne), tj. sprawdzony sposób dający stabilne podstawy do rozwoju tego sektora. W niektórych krajach zaczął się boom w przemianie gospodarki na niskowęglową. Przykładowo Indie, Tajlandia czy Chiny stały się liderami w zmniejszaniu energochłonności produkcji cementu, która w skali świata odpowiada aż za 5% emisji CO2. W 2012 r. aż 70% nowych mocy w elektrowniach wiatrowych zainstalowano poza Unią. Liderami w sprzedaży samochodów elektrycznych są Stany Zjednoczone, Japonia i Chiny.

Wydatki na energię w stosunku do PKB są w Europie na podobnym poziomie co w Stanach Zjednoczonych czy w innych gospodarkach będących głównymi konkurentami UE. W przypadku Niemiec dla 92% przedsiębiorstw koszty energii stanowią średnio tylko 1,6% wszystkich kosztów. W Polsce te koszty są niewątpliwie większe, bo nasz „liberalny” rząd, w przeciwieństwie do Niemiec, podtrzymuje swoich monopolistów energetycznych. Dlatego straszenie biznesu wzrostem cen energii w Polsce to straszenie samych siebie. Podtrzymujemy monopol węglowy i terytorialny czterech koncernów, mamy drogie (nie)bezpieczeństwo energetyczne i nie dopuszczamy dopłat do OZE, bo wzrosną nam ceny energii. Ta logika jest bałamutna, szczególnie w kontekście sankcjonowania tzw. współspalania węgla i biomasy przez państwowych monopolistów. W ostatnich latach podatnicy zasponsorowali im dotacje w wysokości 12 mld zł w formie „zielonych certyfikatów”. Nie uchwalamy ustawy o OZE, nie rozwijamy tego sektora, który wszędzie dookoła już się rozwija, ale wspieramy państwowe monopole węglowe w aferalnym procederze współspalania. To kwintesencja polityki klimatycznej rządu, która ma być kontynuowana. W nowej ustawie o OZE zręcznie podtrzymuje się współspalanie – polski „wynalazek”, niestosowany nigdzie indziej w Europie.

Tymczasem eksperci Climate Strategies przekonują, że Unia powinna nadal przodować w walce ze zmianami klimatu, gdyż zwiększy to jej bezpieczeństwo energetyczne, przyciągnie długofalowe inwestycje i zapewni wzrost innowacyjności, która z kolei przełoży się m.in. na wzrost zatrudnienia.

Jest lipiec 2014. Rząd nie powiedział otwarcie „Nie” celom UE. Ale nie zmienił też ani trochę swojej polityki energetycznej. Gorzej – premier oficjalnie mówi o subwencjonowaniu z kieszeni podatników górnictwa i budowy elektrowni  węglowych. W strategii solidarności energetycznej, którą lansuje Tusk w Europie, nie istnieją odnawialne źródła energii.  Kopać węgiel z narażeniem życia górników na głębokości 1000 m i spalać go – dobrze, korzystać z bezpłatnych, nieograniczonych zasobów słońca i wiatru- źle. Można zadawać sobie pytanie, czy to podejście to głupota, czy sabotaż ?

Ponownie pojawia się kwestia, jak długo rząd RP może prowadzić swoją politykę energetyczną dyktowaną przez monopole energetyczne, opartą na węglu, a jednocześnie blokować lub pozorować działania na rzecz oszczędzania energii, uchwalenia ustawy o OZE oraz polityki klimatyczno-energetycznej UE. Podczas interesującej debaty na ten temat w TOK FM1 wyrażono opinię, że może, ale zaczniemy coraz bardziej odstawać, stając się skansenem i tracąc konkurencyjność. Kiedy władza to usłyszy?

Radosław Gawlik
Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA
Partia Zieloni

Źródło
1. Audycja „Nowe cele klimatyczne UE na 2030 – ponowne weto Polski?”, TOK FM, http://eko.org.pl/ (dostęp: 27.03.2014).
* Artykuł zaktualizowany w stosunku do tekstu opublikowanego  w Przeglądzie Komunalnym w kwietniu br.

Klimat

Dahr Jamail (tłum. Anna Dzierzgowska) Stoję na szczycie Rush Hill na odległej wyspie St. Paul na Alasce. Choć wzgórze ma jedynie (...)
Zmiany klimatyczne wywierają coraz bardziej zauważalny wpływ na życie społeczne wielu krajów. Dowodem może być dynamika prostestów i konfliktów w (...)
Recenzja książki Naomi Klein To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat.
Od 30 listopada do 11 grudnia w Paryżu trwa Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu.
Liczba 400 przejdzie do historii badań i obserwacji klimatu. Chodzi o 400 ppm (części na milion) dwutlenku węgla w atmosferze.
Jesteśmy ekologiczni, cały świat powinien brać z nas przykład, ale trzeba renegocjować pakiet klimatyczno-energetyczny, bo już dość zrobiliśmy i nikt (...)
Resorty środowiska i infrastruktury będą pomagały dużym miastom w przygotowaniu się do zmian klimatu.
...Apelujemy o włączenie się przez Pana Prezydenta do globalnego procesu, w którym mamy szanse znaleźć wspólne rozwiązania kryzysu klimatycznego i (...)
Ze zdziwieniem przyjmujemy praktyczne pominięcie we wstępnej wersji dokumentu potencjału odnawialnych źródeł energii – piszą eksperci Koalicji Klimatycznej
Komisja Europejska pod koniec stycznia br. opublikowała Białą Księgę dotyczącą polityki energetyczno-klimatycznej. Zawarto w niej dwa cele, które mają zostać (...)
więcej