Smog

Fikcja tanich mieszkań w Warszawie

12 maja 2018 min
(galeria fotografii)

Możliwie tanie w utrzymaniu mieszkania komunalne to nie żadna łaska od władz – są tak samo potrzebne dla nas, jak dla funkcjonowania tego państwa. Ustalony niski czynsz należy się ludziom zwłaszcza w mieście i kraju, który opiera swoją gospodarkę na niskich płacach i emeryturach.

Ludzie wykonujący nawet zawody kluczowe dla funkcjonowania państwa dostają często minimalną płacę, którą na niskim poziome ustalają i utrzymują władze. Gdyby każdy listonosz i pracownica żłobka czy okienka na poczcie, sprzątaczka w biurze prezydenta, sekretarka prokuratury rejonowej, czy jakikolwiek inny warszawski pracownik najemny, który dostaje na rękę poniżej 2 tys. zł miał jeszcze płacić rynkowy czynsz za kawalerkę 1,6 tys. zł, to stolica upadłaby w tydzień razem z tymi ciężko pracującymi ludźmi. Padłaby władza wykonawcza, prezydent utonąłby we własnych śmieciach, a listy o windykacji długów przestałyby docierać do adresatów.

Szkopuł w tym, że warszawski ratusz igra z ogniem. Zlikwidował 20 tys. mieszkań komunalnych i socjalnych w 10 lat [1]. Przez to niszczy społeczną alternatywę dla cen wynajmu na wolnym rynku. Polityka nastawiona na deregulację czynszów skazuje nas na coraz bardziej wytężoną pracę: według analiz rynkowych, Warszawiak na czynsz za przeciętne lokum na wolnym rynku pracuje 110 godzin, mieszkaniec Wiednia – 44 godziny [2]. Fakt, że warszawski pracownik musi dziś tyrać niemal trzy razy dłużej niż wiedeński aby mieć dach nad głową, wynika wprost z tego, że warszawskie władze dysponują już prawie 3 razy mniejszym zasobem komunalnym niż Wiedeń [3]. Z usunięcia przeszkód w narzucaniu wysokich cen prywatnych mieszkań chce korzystać niejeden wysoko postawiony urzędnik ratusza, który dorobił się na reprywatyzacji lub inwestuje w mieszkania na wynajem.

Fałszywa obietnica ochrony przed wyzyskiem

Obok stopniowej likwidacji mieszkań komunalnych, kolejne władze Warszawy kompromituje też zarząd tymi lokalami. Tanie mieszkanie w budynkach administrowanych przez gminę to fikcja. Na szkodę lokatorów, ratusz tworzy wokół tej fikcji swoją politykę mieszkaniową. W 2018 r. lokatorzy 70% budynków gminy nie mają dostępu do sieci ciepłowniczej i najczęściej skazani są na drastyczne koszty ogrzewania lokali prądem. Kolejne 75% nie ma centralnej ciepłej wody, musi więc korzystać z prądu do jej ogrzewania. Takie liczby stoją w skrajnej sprzeczności do ogółu mieszkań w Warszawie – choć ich wysokie ceny kształtuje wolna amerykanka, to dla odmiany ich lokatorzy korzystają z publicznie stworzonej sieci ciepłowniczej. Ogółem w stolicy 95,6% mieszkań w Warszawie posiada centralne ogrzewanie. To kluczowe dla ustalenia realnego czynszu: ceny energii elektrycznej są średnio 3,5-krotnie wyższe niż ceny ciepła sieciowego [4].

Autorzy raportu GUS za 2015 r. podkreślają, że tylko „w 1,9% gospodarstw domowych energia elektryczna była nośnikiem podstawowym służącym do ogrzewania pomieszczeń, w 0,8% nośnikiem często używanym, a w 1,9% gospodarstw nośnikiem rzadko używanym w tym celu (...)" [5] Tymczasem według danych warszawskiego ratusza, ogrzewanie prądem jest najczęstszą metodą w lokalach pozbawionych systemu grzewczego – jest 5 razy częściej spotykane niż ogrzewanie drewnem/węglem/gazem z butli i 8 razy częstsze niż gaz ziemny [6]. Obala to zresztą szkodliwy stereotyp pt. „biedni kopcą i produkują smog".

Koszty utrzymania radykalnej większości mieszkań z budynków gminy są drastyczne w porównaniu do mieszkań wolnorynkowych. Władze zrobiły dotąd wszystko, aby ludzie zasiedlający budynki z reguły nieocieplane, musieli zużywać możliwie najwięcej prądu aby przetrwać. Skutek? Jak wskazują rachunki lokatorów zbierane przez WSL, ci najbiedniejsi pracownicy najemni i emeryci, aby przetrwać zimę zmuszeni są zużywać 18-25 tys. kWh rocznie, tj. 10-krotnie więcej niż przeciętny Warszawiak! Nawet na skali mieszkań bez centralnego warszawskie czynszówki wypadają bardzo blado. Według URE polska średnia zużycia prądu w lokalach ogrzewanych tą metodą wynosi 8,5 tys. kWh. Lokatorzy klitek i nor warszawskich – szczególnie matki z małymi dziećmi – zużywają często trzy razy więcej niż reszta osób bez C.O., właśnie dlatego że wiele budynków miasta nie posiada termomodernizacji. Takie rachunki sięgają nawet 7 tys. złotych w sezonie zimowym. Gdy Ewelina, pracująca samotna matka z malutkiej gminnej kawalerki przy ulicy Komorskiej w Warszawie, poszła osobiście zapłacić taki rachunek w biurze firmy energetycznej, zapytano ją czy pod tym adresem prowadzi fabrykę.

Pamiętajmy, że aby otrzymać mieszkanie z gminy trzeba być osobą ubogą. Twórcy takiego fundamentu polityki mieszkaniowej ratusza kompletnie ignorują fakt, że aby utrzymać się w jednym z ponad 16 tys. podobnych lokali, wyraźnie trzeba jednak być bogatym. Cudów nie ma. Przez taką antyspołeczną politykę władze zdążyły wepchnąć dziesiątki tysięcy ludzi w ogromną spiralę zadłużenia, a co za tym idzie – stworzonych przez siebie dłużników zmieniają w... darmowych pracowników. Program nieodpłatnej pracy za dług to jeden z filarów programu mieszkaniowego ratusza w Warszawie i wielu miastach. Dla kobiet pracujących i zajmujących się domem to de facto trzeci etat, w tym drugi darmowy.

Z badań terenowych WSL wynika, że takie mieszkania robotnicze są notorycznie niedogrzane (średnio 14 st. C zimą) i zagrzybione. Chroniczne choroby „lokatorskie" – astma, zapalenie i grzybica dróg oddechowych, reumatyzm, zapalenie pęcherza, nerek – skazują opisywanych tu mieszkańców na większe koszty opieki zdrowotnej, częstsze przerwy w edukacji i pracy. Aby przetrwać w lokalu i nie stracić go, wiele osób podejmuje pracę na drugi etat i na czarno. Jeśli władze, media i np. eksperci z fundacji Habitat for Humanity potrafią nazwać lokatorów walczących o przeżycie zimy „oszustami" którzy ukrywają swoje dochody, apelować o wzmożoną kontrolę i kary wobec tych osób – jak nazwać, jakich kar i kontroli wymagać od architektów powyżej zarysowanej polityki, która skazuje ludzi na długi, pożyczki, mróz, choroby i wytężoną pracę do późnego wieczora?

Prywatyzacja energii

Sprawę pogarsza stały nacisk politycznych elit na deregulację i prywatyzację usług związanych z energią. Mimo obietnic kolejnych rządów, które regulują ceny energii, podstawowa cena prądu w Polsce względem siły nabywczej (zysk dla firm, nie licząc podatków) jest niemal najwyższa spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej [7]. Wyzysk ze strony firm jest tak duży, że nawet zniesienie wszelkich podatków (co postuluje np. Polski Alarm Smogowy) nie zmieniłoby radykalnie tej sytuacji.
Warszawa tymczasem, pod rządami Platformy Obywatelskiej, stworzyła prywatny monopol na energetykę cieplną, dokonując historycznej prywatyzacji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w 2011 r. SPEC przynosił do publicznej kasy niemałe zyski: rok przed prywatyzacją wyniosły 62,3 mln zł netto [8], to jest ponad 4 razy więcej niż Praga Południe wydała na doposażanie budynków do sieci ciepłowniczej w ciągu dziesięciu ostatnich lat [9]. Tak jak wcześniej tych zysków władze nie wykorzystały aby podłączyć wszystkich do C.O., tak dziś cała ta kasa trafia do prywatnej kieszeni monopolu Veolia. Za to zyski z prywatyzacji SPEC – 1,44 mld złotych – w większości przejadły wypłaty „rekompensat" dla garstki elit od reprywatyzacji (ponad miliard z kasy miasta, 400 mln z budżetu państwowego do 2017 r.)...

Co za to słyszą dziś lokatorzy mieszkań komunalnych? – Kaloryfery służą nam za ozdobę ścienną – skarżyli się w 2016 r. Gazecie Wyborczej mieszkańcy Pragi. „Choć grzejniki w miejskich kamienicach zamontowano rok temu, wciąż nie płynie z nich ciepło. Instalację wykonał praski Zakład Gospodarowania Nieruchomościami. Ciepło ma dostarczać Veolia – To prywatna spółka, w dodatku jedyna na rynku, więc nie wiążą jej żadne terminy" – tłumaczy rozbrajająco rzeczniczka dzielnicy Barbara Domańska [10]. Na Pradze Południe burmistrz Żbikowski zwykł podkreślać, że można podłączać do C.O. budynki gminy tam, gdzie „to się kalkuluje spółce Veolia". Dla szefa prywatnej spółki opłacalność rozumiana jest z reguły znacznie bardziej wąsko niż dla reszty społeczeństwa. Wciąż firmę C.O. od koncernu elektrycznego odróżnia fakt, że ta druga dla głębszej „optymalizacji" jest w stanie w mig odciąć energię swoim dłużnikom, skazując ich na ryzyko wyniszczenia dopóki nie uregulują opłat.

Kampania WSL

Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów jesienią 2017 r. ruszyło z kampanią przeciwko drastycznym kosztom ogrzewania. Przez Warszawę toczy się pierwsza fala protestów na tym tle w III RP. W ciągu czterech miesięcy udało nam się wywalczyć zapewnienie niezbędnych środków na podłączenie wszystkich kamienic gminy do C.O. na każdy wniosek szefów dzielnic. Odtąd nasza uwaga skupiła się właśnie na walce w poszczególnych dzielnicach, począwszy od jednej z największych pod względem zasobu – Pragi Południe. Po wstępnych badaniach terenowych, nawiązaniu bezpośrednich kontaktów, dystrybucji dziesiątek tysięcy druków lotnych po kamienicach ogrzewanych prądem, pierwsze gwałtowne protesty wymusiły nadzwyczajną sesję rady dzielnicy, pikiety i groźby okupacji urzędów szybko przełożyły się na przyjmowanie grupowych delegacji lokatorskich w biurach dyrektorów administracji, gdzie z kolei wywalczono kolejne oświadczenia o nowych środkach finansowych na doposażenie w C.O. ponad 60 ignorowanych wcześniej kamienic zamieszkałych przez ponad 2000 osób. W toku tych zmagań WSL i lokatorzy zdążyli też obalić szereg fikcyjnych roszczeń dot. reprywatyzacji budynków gminy i ocalić majątek publiczny warty dziesiątki milionów złotych. W lutym 2018 rozpoczęliśmy kolportaż własnej gazety O C.O. TA WALKA. Zamieszczone tu postulaty WSL oparte są na szerokiej zgodzie warszawskich lokatorów, na badaniach terenowych i protestach. Te żądania – podłączyć wszystkich do C.O., unieważnić polityczne długi i eksmisje, uruchomić realne dopłaty wyrównawcze i znieść czynsze do czasu zniesienia ubóstwa energetycznego – mogą i muszą zostać spełnione. Musimy sięgać wyobraźnią także szerzej i zdobyć większą społeczną kontrolę nad sektorem energii. Nasza walka toczy się w najbogatszym mieście tego kraju. Budujemy to bogactwo i dokładnie widzimy jak jest nam odbierane. Mamy tego dość. Warszawa i każde inne miasto w Polsce musi być tworzone „dla milionów – nie dla milionerów".

Antoni Wiesztort
źródło: http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_5


 [1] Wieloletni Program Gospodarowania Zasobem Mieszkaniowym m.st. Warszawy 2018-2022.

[2] „Warszawa to jedna z najdroższych stolic w Europie w kwestii wynajmu mieszkań", Rzeczpospolita 28.06.2016.

[3] 24% zasobu względem 9% w Warszawie, patrz: „Polityka mieszkaniowa m.st. Warszawy. Warszawa 2030" na 2030.um.warszawa.pl.

[4] „Zużycie energii w gospodarstwach domowych 2015" GUS, s. 55-56.

[5] „Zużycie energii w gospodarstwach domowych 2015" GUS, s. 34.

[6] Wieloletni Program Gospodarowania Zasobem Mieszkaniowym m.st. Warszawy 2018-2022.

[7] GUS, „Energia 2017".

[8] „Wszystko o prywatyzacji SPEC", um.warszawa.pl.

[9] Patrz: protokół z nadzwyczajnej, XLIII sesji rady dzielnicy Praga Południe 19.01.2017, bip.warszawa.pl.

[10] „Praga. Ogrzewanie centralne nie działa. Kaloryfery są wciąż zimne", Gazeta Wyborcza 16.11.2016

Artykuł zamieszczony został na serwisie jako źródło inspiracji do analizy uchwał antysmogowych w dużych miastach.
Samorządy z mniejszymi bądź większymi oporami, najczęściej pod presją "złego PiS-u" w tle, przy ponagleniach i poklepywaniach niemal ze wszystkich stron, nawet ze strony Kościoła, decydują się na lokalne prawo antysmogowe. Ale, jak uczy przykład Wrocławia, ten wysiłek jest powalający na tyle, że na wdrożenie ustaleń sił nie starcza.
Tymczasem okazuje się, że to właśnie samorządy, właściciel największej ilości "tanich" czynszówek na wynajem, są dla siebie w tym obszarze największym zmartwieniem i problemem.

tytul: Organizacje przekonują do wycofania wsparcia dla sektora węglowego w Polscetytul: Nysa Łużycka prosi o pomoc!tytul: Zbliża się dzień dziecka w Worku Turoszowskim.  Czy wszystkie dzieci dostają  naprawdę to, co najlepsze?tytul: Śniardwy muszą być czyste!tytul: Eksperci ONZ wzywają Polskę do zapewnienia bezpłatnego i pełnego uczestnictwa w rozmowach klimatycznychtytul: Organizacje społeczne apelują do Allianz o uszczelnienie polityki klimatycznej i odcięcie się od firm węglowychtytul: Weź Oddech - spływ Nysą Łużycką!tytul: Apel do Commerzbanku: finansowanie węgla ma negatywny wpływ na zdrowie Polaków
view_list  inne artykuły z tematu Smog:
mh

NIK: Spaliny są mordercze

NIK o ochronie powietrza przed zanieczyszczeniami cz. II
Emisja z sektora przemysłowego i z transportu

mh

Toksyczne podkłady kolejowe w sprzedaży – PAS wnosi do GIOŚ o kontrolę

Informacja prasowa PAS, DAS i WBS, Warszawa, 11 września 2018 r.

mh

Ogromne koszty zdrowotne i finansowe smogu z niskiej emisji – MPiT przedstawiło raport

W ostatnim czasie zaprząta głowy specjalistom od zanieczyszczeń, rozbieżność między ilością ofiar zanieczyszczeń powietrza podaną w raportach organizacji skupionych wokół PAS, a opublikowaną przez rząd. 44000  do 19000 ofiar rocznie.
Wynika z różnych definicji zanieczyszczeń powietrza, braku jednolitej metodologii, niewystarczającej jakości pomiarów i badań.
Zazwyczaj niezgodność oszacowań jest przyczyną do podważenia zdania dyskutanta. W tym przypadku jednak mimo, że podane liczby ofiar znacznie odstają od siebie i tak straty są porażające. W sumie jednak prezentowane wyniki oparte są na zbieżnych lub identycznych badaniach, a różnica wynika stąd, że eksperci rządowi skupili się na jednej z wielu możliwych przyczyn przedwczesnych zgonów (co podkreślają) - na tzw. niskiej emisji - i dla tego zjawiska prowadzili szacunki.
Poniżej zaprezentowany jest raport MPiT. To ważny głos, świadczący o tym, że decydenci otrzymali także od swoich specjalistów alarmujące, budzące grozę informacje dotyczące szkód jakie ponosi społeczeństwo na skutek niedostateczej ochrony przed smogiem.

mh

Sprzedaż odpadów węglowych lub zdrowie ludzi

List do Ministra Energii w sprawie rozporządzenia do Ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw

mh

Kopalnia Turów z koncernu PGE zaprzecza, że dokłada się do złego powietrza w Bogatyni

Kopalnia Turów tłumaczy wysokie stężenia pyłów zawieszonych w powietrzu transportem i niską emisją. Dolnośląski Alarm Smogowy wnioskuje o całoroczny monitoring w Bogatyni Zatoniu.

mh

Sejm przyjął ustawę o monitoringu i kontroli jakości paliw stałych

Ustawa o kontroli jakości węgla - odpady węglowe i zasiarczony węgiel będą dostępne na składach? Zdecyduje Minister Energii

pokaż więcej touch_app
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.