Klimat

Szczyt spontaniczności – przygotowania do COP 24 w Katowicach

26 lutego 2018 min
(galeria fotografii)

Uwaga na protesty

Szczyty klimatyczne to nie tylko spotkania delegatów – to również cała masa wydarzeń organizowanych przez społeczeństwo obywatelskie z całego świata. Do tradycji wszedł marsz klimatyczny, kiedy obywatele wychodzą na ulice i w pokojowy sposób komunikują, często w sposób bardzo kreatywny, swoje żądania do delegatów, których działania wciąż wskazują na brak odwagi i woli politycznej. Czasami nie trudno się dziwić – stoi za nimi ogromny kapitał paliw kopalnych. Można powiedzieć, że kiedy trwa szczyt klimatyczny, to tak naprawdę odbywają się co najmniej dwa szczyty – ten oficjalny pod auspicjami UN oraz nieoficjalny. Co więcej ten nieoficjalny jest bardziej otwarty i transparentny, gdyż są elementy oficjalnych obrad, do których dostęp mediów i organizacji pozarządowych jest ograniczony. Nie wspominając o tym, że jeżeli ktoś planuje śledzić przebieg Szczytu, to o akredytację musi się postarać na kilka miesięcy przed samym wydarzeniem. Dla mieszkańców nie ma w zasadzie szans na obserwację COP-u, na którego organizację idą skądinąd także ich pieniądze z budżetu miasta. Szczyt towarzyszący jest też głośny i przemawia głosem zwykłych ludzi. 

Kiedy zatem ruch klimatyczny z całego świata już szykuje się na kolejne marsze i happeningi podczas COP, Polska wprowadza dodatkowe znaczące ograniczenia – będą się mogły odbywać tylko te wydarzenia, które zostały wcześniej zgłoszonei. Specustawa przewiduje, że od północy 26 listopada do godz. 23:59 16 grudnia br. na terenie Katowic zabronione będzie uczestnictwo w zgromadzeniach spontanicznych. Powodem ma być bezpieczeństwo terrorystyczne. Sam obowiązek zgłaszania tego rodzaju wydarzeń jednak już istnieje, to co robi Polska jest w pewnym sensie mnożeniem bytów ponad miarę. A może ma to być kolejny sygnał do społeczeństwa obywatelskiego? Co ciekawe, kiedy w 2015 r. w Paryżu odbywał się COP i minęło niewiele czasu po atakach terrorystycznych, które wstrząsnęły całym światem, miasto nie zamknęło drzwi przed protestującymi. Co prawda marsz klimatyczny się nie odbył, ale miały miejsce inne lokalne wydarzenia czy happeningi. W 2018 r. w Katowicach polski rząd planuje iść na całość – chce zakazać spontanicznych demonstracji. Urszula Stefanowicz z Koalicji Klimatycznej komentuje: „Dążenie do zapewnienia bezpieczeństwa podczas COP w Katowicach jest zrozumiałe, choć można mieć wątpliwości, czy faktycznie mamy do czynienia z tym samym poziomem zagrożenia, jak w podczas COP w Paryżu, kiedy zdarzyły się faktyczne ataki, czy podczas ostatniego COP w Bonn. Mimo zagrożenia w Paryżu odbyły się akcje. Aktywiści musieli tylko być bardziej kreatywni, np. zamiast demonstracji zastawili wielki plac butami symbolizującymi zaangażowanych ludzi lub zebrali się w jednym miejscu na krótką chwilę oficjalnej, zgłoszonej akcji, a potem wszyscy rozeszli się z miejsca akcji, w tym samym kierunku... Ważne jest, by rząd nie traktował jak zagrożenia organizacji pozarządowych, które chcą tylko w całkowicie pokojowy sposób zademonstrować swoje poglądy. Niedopuszczalne jest wykorzystanie kwestii bezpieczeństwa jako pretekstu do zablokowania głosu społeczeństwa”. Trzeba dodać, że podobnie jak w przypadku gromadzenia danych osobowych, także w tym przypadku wprowadzenie tego zakazu wydaje się być redundantne. Krytyczne pytania prowokuje zatem nie to, że trzeba zgłaszać demonstracje, ale to że Polska wprowadza dodatkowo obostrzenia. Wprowadzenie tych ram czasowych i przestrzennych – zakaz na terenie miasta Katowice – może prowadzić też do sytuacji, które tylko dodatkowo ośmieszą nas na arenie międzynarodowej. Przecież nic nie wskazuje, aby takie spontaniczne akcje nie mogły się odbyć w Warszawie, we Wrocławiu czy np. w Bełchatowie. Polska chcąc pokazać marsowe oblicze, po raz kolejny prowokuje, aby jej pokazać figę.

Witamy w epoce półcienia

Międzynarodowy i ponadwyznaniowy ruch klimatyczny często sięga po środki artystyczne, kreatywne po to, aby tym bardziej dotrzeć do wyobraźni i sumienia delegatów. Kiedy delegaci za murami sal konferencyjnych wypowiadają okrągłe zdania, aktywiści wznoszą transparenty okrzyki, protest songi. Przesłanie ruchu klimatycznego ma wymiar krytyczny wobec kapitalizmu, a do tego jest głęboko humanistyczne czy wręcz oświeceniowe – wychodzi od danych naukowych, a następnie angażuje emocje, które przekraczają nasz instynktowny egoizm. Sceptycyzm decydentów względem danych naukowych czy brak proaktywnego działania na rzecz cywilizacji ludzkiej świadczy jednak raczej nie o oświeceniowych inspiracjach, ale o tym, że – jak pisze Naomi Orestes w książce „Upadek cywilizacji Zachodniej” – znajdujemy się w „epoce półcienia”ii. Jest to chyba najsmutniejsza konkluzja, jaką może wypowiedzieć człowiek czy ludzkość, która dzięki nauce osiągnęła tak wiele. Przecież wszystko wiemy i mamy narzędzia – dlaczego zatem tego nie wykorzystujemy? To jest właśnie dylemat „epoki półcienia”, jednak my dzisiaj nie zdajemy sobie z tego sprawy. Taką konkluzję można wypowiedzieć najczęściej z perspektywy czasu, a Naomi Oreskes pisze swoją książkę science fiction z pozycji 2393 r. 

Ruch klimatyczny jest utopijny, ale ma potencjał krytyczny. Nawołuje do czegoś, na co ludzkości nigdy nie było stać, mimo że od dawien dawna mowa była o czymś takim, jak dobro wspólne czy waga działania w imieniu innych ludzi. Protesty na ulicach będą kierowane zatem nie tylko do delegatów, ale także do koncernów wydobywczych i energetycznych. Biorąc pod uwagę polską strategię energetyczną, która w dobie kryzysu klimatycznego orientuje się na atom i węgiel można podejrzewać, że ostrze krytyki skierowane będzie też przeciwko polskiej polityce energetycznej. Katarzyna Guzek z Greenpeace w zakazie dla spontanicznych zgromadzeń widzi wolę, która wykracza poza samą organizację COP: „To część znacznie szerszego trendu. Polega on na próbie uciszania wszystkich tych, którzy nie zgadzają się z wizją obecnej władzy”. Aktywistka obawia się też, że „to kolejny krok w kierunku uciszania społeczeństwa obywatelskiego, które domaga się działań na rzecz sprawiedliwości społecznej i ekologicznej”.

Katowice niczym Soczi Putina?

Zakaz wprowadzony w Katowicach nasuwa pytanie – kogo boją się ci, którzy ten zakaz wprowadzają, skoro np. w ubiegłym roku w Bonn ani miasto, ani Narody Zjednoczone nie wprowadziły takich obostrzeń, a co więcej nie wprowadził ich w takim stopniu sam Paryż, kiedy odbywał się szczyt w 2015 r. Decyzja ta nasuwa skojarzenie Polski nie z Europą Zachodnią, ale z krajem, z którym Polska nie chciałaby stanąć w jednym szeregu – z Rosją. Budowa wioski potiomkinowskiej czyli atrapy naszego przywództwa w globalnej walce ze zmianami klimatu nie jest jedynym skojarzeniem. Chodzi też o jawne dyskredytowanie ekologów, nazywanie ich terrorystami, satanistami etc. I wielu może takie sugestie odrzucać, ale w Polsce dzielimy pewne imaginaria czyli uprawomocnienia dla praktyki właśnie z Rosją. Wierzymy np., że wzrost gospodarczy wiąże się z koniecznością większego produkowania i konsumowania energii. Lubujemy się w wielkich projektach betonowych np. hydrotechnicznych, jak chociażby przekop Mierzei Wiślanej. Poparcie dla energetyki atomowej zdradza z kolei zaufanie do scentralizowanych, państwowych projektów, bo najwyraźniej w głowie się nie mieści, że obywatele mogą produkować energię a państwo nie musi mieć wszystkich instalacji na własność i w pełni ich kontrolować. Plutopia czyli utopia atomowa to jedno z imaginariów, które sprawia, że wciąż nie ufamy zwykłym ludziom, że poradzą sobie lokalnie z produkcją energii. Zresztą o plutopii świadczy też to, że budujemy stadiony, boiska, aquaparki z myślą o naszych krzepkich obywatelach, mimo że nie wpływa to na nasze zdrowie, gdyż mamy fatalne powietrze przez które umiera przedwcześnie w Polsce około 50 000 osób rocznie. Zresztą zarówno infrastruktura sportowa, jak i energetyczna nie musi w naszym kraju mieć uzasadnienia ekonomicznego. Kiedy ekolodzy protestują, że np. rozbudowa kurortów narciarskich w miejscach, gdzie niedługo nie będzie ani śniegu, ani walorów turystycznych zaszkodzi interesowi lokalnej ludności, większość i tak dopatruje się w działaniach ekologów spisku. Za symptomatyczne można też uznać to, że to w Rosji, a konkretnie podczas olimpiady w Soczi, a nie w Paryżu po atakach terrorystycznych, wprowadzono podobny zakaz dla organizowania spontanicznych protestówiii. Kiedy budowano stadiony i niszczono środowisko a przy tym prawa człowieka, Putin wsadzał ekologów do więzienia, przesiedlał ludzi, wywłaszczał ziemie. Mimo że rozbicie protestu w Puszczy Białowieskiej nie było tak brutalne jak eliminacja ekologów w Rosji np. w protestach w lesie koło Chimek, to jednak gorzki smak tego skojarzenia zostajeiv.

Cenzura matką metafory

Tam, gdzie spontaniczność okazuje się wrogiem, niedaleko do dyktatury. Jednocześnie jednak właśnie w Polsce dobrze wiemy, że cenzura jest matką metafory. I paradoksalnie polski zakaz dla spontanicznych demonstracji może się okazać motorem dla kreatywności w temacie zmian klimatu. Tego w Polsce cały czas brakuje, gdyż kwestia ta konotowana jest raczej z tematyką specjalistyczną czy techniczną, podczas gdy jest ona społeczna i kulturowa. Kryzys klimatyczny jest rezultatem naszej konsumpcyjnej kultury i przekonania człowieka o swojej omnipotencji. I być może przekaz artystyczny, kreatywny, społeczny przyczyni się w Polsce do zmiany nastawienia do kwestii klimatu. Małgorzata Tracz (Partia Zieloni) przywiozła z ostatniego szczytu w Bonn zdjęcia przedstawiające właśnie instalacje artystyczne: „COPy są okazją do szerzenia wiedzy o zmianach klimatu, ich przyczynach i skutkach. Artyści mają w tym swój wkład, np. duński rzeźbiarz Jens Galschiøt. Prezentuje on swoje prace jak Unbearable (praca komentująca postępujący wzrost emisji gazów cieplarnianych), Uchodźcy klimatyczni czy Freedom to Pollute. W 2017 r. w Bonn oprócz dzieł Galschiøta w przestrzeni publicznej były także organizowane wystawy transparentów, interaktywne instalacje, debaty i otwarte spotkania dotyczące kwestii klimatycznych. Tak ważnemu wydarzeniu o światowej randze jak COP powinno towarzyszyć jak najwięcej akcji oddolnych, edukacyjnych i kulturalnych. A działania artystyczne i kulturalne w dużej mierze opierają się na spontaniczności” – przekonuje Tracz.

Ochrona klimatu nie istnieje

Zamykanie ust ludziom, którzy chcą Polski czystej ekologicznie, Polski niezależnej energetycznie oraz wyciszanie apelu o porzucenie starych metod ujarzmiania przyrody dla celów energetycznych wydaje się symptomatyczne właśnie w roku obchodzenia przez Polskę 100-lecia odzyskania niepodległości. Polska stawiając na węgiel i atom nie idzie w stronę niezależności, bowiem tani węgiel oraz uran oznacza raczej uzależnienie się od importu z zewnątrz. Ograniczenie możliwości organizacji spontanicznych demonstracji podczas międzynarodowego wydarzenia może być też zaskoczeniem dla tych, którzy Polskę kojarzą np. ze strajkami czy Solidarnością. Patryk Białas z „BoMiasto”: „Bardzo źle oceniam zakaz zgromadzeń spontanicznych. W mojej ocenie Katowice stracą na tym wizerunkowo. Dlatego, jako stowarzyszenie BoMiasto postanowiliśmy, we współpracy z Parkiem Naukowo-Technologicznym Euro-Centrum oraz innymi partnerami krajowymi i zagranicznymi, stworzyć przestrzeń do rozmów i spotkań dla aktywistów miejskich i organizacji pozarządowych”.

W styczniu 2018 r., który jak na środek zimy wydaje się dość dziwny, Polska śledzi sporty zimowe, które coraz częściej odbywają się bez udziału zimy. Oglądanie sportu nie oznacza jednak, że jako społeczeństwo jesteśmy aktywni fizycznie. Raczej się przyglądamy. Niektórzy twierdzą nawet, że współczesny sport nie istnieje – mamy raczej przemysł rozrywkowo-ekskluzywnyv. Że jest to pokazówka, która cieszy niewielu, mimo że składa się na to całe społeczeństwo. Czy podobną konsternację powinniśmy wyrazić odnośnie polskiej polityki klimatycznej? Jak na razie mamy zakaz spontaniczności w imię bezpieczeństwa, ale raczej dla węgla oraz atomu. A do tego dość „spontaniczne” czy pozbawione sensownego uzasadnienia wydawanie pieniędzy na masowe imprezy klimatyczne czy sportowe. Być może ochrona klimatu w Polsce także nie istnieje... Ale poczekajmy do listopada. Może spontaniczność nas jeszcze zaskoczy.

Hanna Schudy

tytul: Zapraszam na eko-herbatkę do Andrzejówki!tytul: Czy Generali wycofa się z finansowania węgla?tytul: Życie kulturalne i sposoby spędzania czasu wolnego Polakówtytul: Recykling Rejs najlepszą akcją eko w Polsce!tytul: W Andrzejówce śmieci skrzydeł nie mają!tytul: Rok Rzeki Wisły, a Wisła dalej płynie!tytul: Stunning photos showcase the great outdoorstytul: Nowy rozdział skaryszewskich Wstępów
view_list  inne artykuły z tematu Klimat:
mh

Jak ochłodzić miasta?

Związane ze zmianami klimatu fale upałów są szczególnie dotkliwe dla mieszkańców miast ze względu na efekt miejskiej wyspy ciepła. Upały szkodzą nie tylko ludziom, lecz także środowisku, ponieważ urządzenia wykorzystywane do chłodzenia pomieszczeń zużywają dużo energii – m.in. z tego powodu 4 czerwca 2018 r. padł kolejny rekord zapotrzebowania na prąd w Polsce latem.

mh

Eksperci ONZ wzywają Polskę do zapewnienia bezpłatnego i pełnego uczestnictwa w rozmowach klimatycznych

GENEWA (7 maja 2018 r.) - Polska powinna zapewnić bezpłatny i pełny udział w Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24) pod koniec roku, eksperci ONZ ds. Praw człowieka *, powołując się na obawy dotyczące nowej ustawy o bezpieczeństwie, która mogłaby utrudniać udział społeczeństwa obywatelskiego.

mh

Szczyt *spontaniczności* – przygotowania do COP 24 w Katowicach

Krytyka z pozycji ekologicznej, obywatelskiej czy działania artystycznego rodzi się często jako wyraz spontanicznego i kreatywnego skojarzenia pewnych faktów oraz mobilizującej woli wyrażenia tego na zewnątrz.

mh

Klimat i nauka vs polityka

Obecna sytuacja klimatyczna wymaga drastycznych działań. Trudno ukryć, że większość tych działań i trudnych decyzji musi zostać podjęta przez polityków.

mh

COP 23 w Bonn – antynagroda dla Polski, szacunek dla Syrii, wstyd dla USA

Tego można się było spodziewać. Polska została laureatem nagrody „Skamielina dnia”. Ale są inne rewelacje - nie wiadomo tylko czy się cieszyć, czy zapłakać

mh

Rozpoczął się Szczyt Klimatyczny COP 23 w Bonn - Między porozumieniem Paryskim a Katowickim

Warto utworzyć nagrodę imienia Scarlet O’Hary. Przyznawana byłaby wszystkim tym, którzy lubią odkładać sprawy na przyszłość. Nikt tak pięknie bowiem jak bohaterka „Przeminęło z wiatrem” nie mówił: „Nie chcę teraz o tym myśleć. Pomyślę o tym jutro”.

pokaż więcej touch_app
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.