tytul: Bank Swiatowy wpuszca rzeki w kanałtytul: Lewiatan: Polska nie ma odpowiedniej strategii energetycznejtytul: ClientEarth: Plan Morawieckiego dla energetyki jest nierealny tytul: Greenpeace w państwie PIStytul: Zbiórka elektroodpadów na Ptasiej 32 we Wrocławu!tytul: JAWOR - Program pożyczkowy na termomodernizację dla osób fizycznychtytul: Transformacja energetyczna w Szwecji.tytul: Szykuje się duża inwestycja! W jednym miejscu ma powstać kopalnia i elektrownia
min
wiadomości

Ile projektów wiatrowych ma szanse na realizację?

artykuł z portalu: http://www.wnp.pl Nasze badanie pokazało, że ponad 99 proc. lądowych farm wiatrowych na etapie rozwoju zostało, kolokwialnie mówiąc, przewróconych przez tzw. ustawę odległościową
opublkowano 29 lipca 2016

Według mnie to jest wystarczający argument, żeby wrócić do punktu wyjścia i rozpocząć na nowo dyskusję o zasadach inwestycji w elektrownie wiatrowe - mówi Michał Kaczerowski, prezes zarządu firmy doradczej Ambiens.

Opublikowaliście wyniki badania na temat skutków wejścia w życie tzw. ustawy odległościowej dla istniejących projektów budowy lądowych elektrowni wiatrowych będących w różnych fazach zaawansowania. Te wyniki pana zaskakują, czy raczej można powiedzieć, że powstała inwentaryzacja przewidywanych strat ?

W odpowiedzi na nasz apel uzyskaliśmy 124 formularze z prawidłowo udzielonymi odpowiedziami opisującymi pojedyncze projekty. Uśredniając wszystkie kategorie grup analizowanych wielkości przedłożonych projektów zebraliśmy dane dotyczące 1008 turbin łącznie, co przy założeniu przeciętnej mocy pojedynczej turbiny na poziomie 2 MW daje łączną moc projektów farm wiatrowych w fazie rozwoju dotkniętych tzw. ustawą odległościową na poziomie przynajmniej 2 GW.

Udział w naszej anonimowej ankiecie był dobrowolny, badanie było realizowane w wakacje i wiemy, że nie każdy, kto chciał wziąć w nim udział mógł to zrobić, bo niektóre firmy nie dostały zgód korporacyjnych. Oznacza to, że uzyskane przez nas wyniki z pewnością nie w pełni ilustrują zamrożony potencjał wiatrowy.

W każdym razie nasze badanie pokazało, że 99,2 proc. projektów turbin wiatrowych nim objętych nie spełnia wymogu odległości od zabudowań mieszkalnych i form ochrony krajobrazu określonego przez tzw. ustawę odległościową na przynajmniej 10-krotność całkowitej wysokości wiatraka. Pozostałe 0,8 proc. inwestycji, których dalszy rozwój z prawnego punktu widzenia jest teoretycznie możliwy to inwestycje małe mieszczące się w kategorii “1-3 turbiny”.

Projekty takie w większości nie mają oparcia w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego (mpzp). Same koszty oraz czasochłonność przygotowania obowiązkowych dzisiaj dla farm wiatrowych mpzp stawiają pod znakiem zapytania dalszy los tych pojedynczych w skali kraju projektów.

Natomiast odpowiadając wprost na pytanie, to przewidywałem, że około 95 proc. projektów nie spełnia wymogu odległościowego. Oceniałem, że będą szanse na realizację chociaż pojedynczych projektów, ale jest gorzej. Spośród projektów objętych naszym badaniem tylko jeden spełnia wymóg odległościowy.

Wyniki państwa badania są potwierdzeniem obaw, że tzw. ustawa odległościowa zahamuje rozwój lądowej energetyki wiatrowej, a co one pokazały jeśli chodzi o projektowane lokalizacje wiatraków ?

- Niestety, wyniki naszego badania potwierdziły zasadność ocen, że tzw. ustawa odległościowa zablokuje rozwój lądowej energetyki wiatrowej w Polsce, a zarazem w mojej ocenie jest to ważny głos w debacie na temat energetyki wiatrowej w Polsce, bo dotychczas nikt takiej analizy nie przeprowadził. Były podejmowane próby szacowania obszaru kraju wykluczonego z możliwości lokalizacji lądowych farm wiatrowych, ale my pierwsi podjęliśmy próbę oszacowania wpływu tzw. ustawy odległościowej na faktycznie istniejące projekty, z których jak się okazało ponad 99 proc. zostało prawnie zablokowanych.

Te projekty były różnie lokalizowane. Z naszego badania wynika, że prawie 75 proc. objętych nim projektów (bez względu na wielkość) lokalizowanych było w odległości 450-650 metrów od najbliższych zabudowań. Kolejne około 25 proc. elektrowni wiatrowych planowane było w odległości 650-1000 m od najbliższej zabudowy, a najbardziej oddalone od sąsiedniej zabudowy turbiny projektowano w odległości 1000-1050 metrów, ale to były tylko dwa przypadki. Przy czym żadna z analizowanych farm wiatrowych nie była lokalizowana w mniejszej odległości od zabudowań niż 450 m. Podyktowane jest to faktem, że w Polsce dominuje zabudowa rozproszona, a dotychczas skuteczne regulacje lokalizacyjne wynikały z dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku.

Dopuszczalne odległości wiatraków od najbliższej zabudowy i form ochrony przyrody mają być liczone nie w metrach, a są skorelowane z wysokością elektrowni wiatrowej. Gdyby to kryterium przyjąć to co pokazały wasze badania?

Nasze badanie pokazało, że ponad 99 proc. lądowych farm wiatrowych na etapie rozwoju zostało, kolokwialnie mówiąc, przewróconych przez tzw. ustawę odległościową. Według mnie to jest wystarczający argument, żeby wrócić do punktu wyjścia i rozpocząć na nowo dyskusję o zasadach inwestycji w elektrownie wiatrowe - mówi Michał Kaczerowski, prezes zarządu firmy doradczej Ambiens.

Biorąc pod uwagę całkowitą wysokość wiatraka okazuje się, że około połowa (50,8 proc.) zbadanych przez nas rozwijanych projektów wiatrowych znajduje się w odległości mniejszej lub równiej 3- krotności wysokości całkowitej planowanej turbiny i jest to najczęściej występujący dystans planowanych elektrowni wiatrowych od zabudowań. Przy czym w odległości równej bądź mniejszej niż 5-krotność całkowitej wysokości wiatraka zawiera się aż 87,9 proc. zbadanych projektów farm wiatrowych.

Jak już powiedziałem według naszego badania tylko jeden projekt znajdował się w odległości mniejszej bądź równej wymaganej 10-krotności wysokości całkowitej i był to projekt mały (kategoria 1-3 turbiny).

Tu trzeba powiedzieć, że wiele projektów, których dalszą realizację ze względu na obostrzenia odległościowe uniemożliwiła ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, to projekty zaawansowane, na które zostały wydane niemałe pieniądze.

Ponad połowa zbadanych projektów miała zabezpieczone prawo do dysponowania terenem i toczące się postępowania w sprawie wydania decyzji środowiskowej (np. realizowany monitoring ornitologiczny i chiropterologiczny). Blisko 30 proc. projektów dysponowało już prawomocną decyzją środowiskową, a w odniesieniu do prawie 50 proc. projektów w trakcie realizacji była zmiana bądź uchwalenie mpzp. Dla ponad 12 proc. projektów toczyły się zaś postępowania w sprawie wydania warunków zabudowy. Szacujemy , że poniesione nakłady inwestycyjne na zamrożone przez tzw. ustawę odległościową projekty wiatrowe, których właściciele zechcieli się z nami podzielić informacjami, mogą przekraczać 500 mln zł, a nasze badanie nie objęło wszystkich projektów.

Jakiś cel musiał przyświecać państwu , gdy postanowiliście zrobić przedmiotowe badanie. Co chcecie osiągnąć ?

Przeprowadzona przez nas analiza potwierdza, że ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych praktycznie zupełnie uniemożliwia ze względów lokalizacyjnych dalszy rozwój sektora wiatrowego na lądzie , budowę nowych farm wiatrowych i wyklucza repowering farm pracujących.

Nasze badanie pokazało, że nawet ustalenie możliwości lokalizacji wiatraków w odległości od zabudowań równej bądź mniejszej niż 5-krotność całkowitej wysokości wiatraka, a w kontekście możliwości nowelizacji tzw. ustawy odległościowej pojawiają się pogłoski o takiej regulacji, nie rozwiązuje problemu.

Nie mówmy o odległościach, a mówmy o faktycznym oddziaływaniu farm wiatrowych na środowisko. Regulacje odległościowe zawsze będą stymulowały rozwój małych, nieefektywnych turbin, bo one są po prostu niskie.

Publikując wyniki naszych badań chcemy sprowokować dyskusję na temat potrzeby nowelizacji tzw. ustawy odległościowej.

Bardzo dużo się mówi o kosztach mających spaść na istniejące farmy wiatrowe, a nikt nie zmierzył się z tym, jak wygląda rynek projektów rozwijanych. Nasze badanie pokazało, że ponad 99 proc. lądowych farm wiatrowych na etapie rozwoju zostało, kolokwialnie mówiąc, przewrócone przez tzw. ustawę odległościową.

Według mnie to jest wystarczający argument przemawiający za tym, żeby wrócić do punktu wyjścia i rozpocząć na nowo dyskusję o zasadach inwestycji w elektrownie wiatrowe. Nie mówimy przecież o pechu pojedynczych firm, ale o zastopowaniu rozwoju całej branży. Zakładając, że nie było to intencją władz jedynym rozsądnym wyjściem z powstałej sytuacji wydaje mi się nowelizacja tzw. ustawy odległościowej w kierunku rezygnacji z odległościowych parametrów lokalizacji na rzecz ocen faktycznego oddziaływania wiatraków na środowisko.

Rozmawiał: Ireneusz Chojnacki
źródło: http://www.wnp.pl/wiadomosci/ile-projektow-wiatrowych-ma-szanse-na-realizacje-przedstawiamy-wyniki-badan-ankietowych,278385_1_0_0.html

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.