Bałtyk

Hodowcy ryb przeciwko nowemu Prawu wodnemu; mają wsparcie marszałków

27 czerwca 2016
min
(galeria fotografii)

Wprowadzenie tak kosztotwórczych rozwiązań byłoby ciosem dla branży – argumentują hodowcy.

Przedstawiciele hodowców ryb, sprzeciwiający się regulacjom proponowanym w projekcie nowego Prawa wodnego, zorganizowali w środę pikietę w Podzamczu k. Ogrodzieńca (Śląskie), gdzie obradował Konwent Marszałków. Samorządowcy zapewnili o wsparciu postulatów hodowców.

Chodzi m.in. o proponowane opłaty za pobór wód oraz za zrzucanie ścieków czy proponowany obowiązek instalowania liczników poboru wody dla gospodarstw hodowli ryb. Ich przedstawiciele argumentowali, że spowodowałoby to drastyczny wzrost kosztów, a w efekcie nieopłacalność produkcji. „Ratujmy stawy i przyrodę – zero opłat za wodę” – napisali protestujący na transparencie.

Przedstawiciel hodowców Jakub Roszuk wskazał, że Polska należy obecnie do europejskich czołówki producentów ryb, rocznie dostarczając na rynek ok. 18-19 tys. ton karpia (z planem zwiększenia do 22 tys. ton) i 15 tys. ton pstrąga (z perspektywą wzrostu, m.in. dzięki inwestycjom ze środków UE, do 20 tys. ton). Wprowadzenie kosztotwórczych rozwiązań byłoby ciosem dla branży – argumentują hodowcy.

„Zgodnie z pierwszą wersją projektu, gdzie mowa była o opłacie za pobór wody w wysokości 8 tys. zł na hektar, opłata za wodę w typowym gospodarstwie pstrągowym, które dostarcza ok. 100 ton pstrąga, wyniosłaby ok. 4 mln zł, przy przychodach ok. 1 mln zł. Nie bylibyśmy w stanie tego osiągnąć, klient nie kupi ryby w takiej cenie” – powiedział Roszuk.

Hodowca przyznał, że w kolejnej wersji projektu proponowane stawki zostały znacząco obniżone, jednak – jego zdaniem – wprowadzenie opłat w tym zakresie, w ogóle nie jest uzasadnione i w żaden sposób nie wiąże się - jak mówił - z wdrażaniem regulacji unijnej dyrektywy wodnej.

Projekt nowego Prawa wodnego był w środę jednym z tematów obrad Konwentu Marszałków. Na spotkanie zaproszony był wiceminister środowiska Mariusz Gajda, który jednak ostatecznie nie uczestniczył w obradach. W ich trakcie marszałkowie wyrażali wiele obaw związanych z nowym projektem; wkrótce mają przyjąć stanowisko w tej sprawie, w trybie obiegowym.

Marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa poinformował, że projekt budzi również obawy samorządowców – zarówno z powodów, o których mówią przedstawiciele hodowców ryb, jak i z powodu spodziewanego obniżenia środków trafiających do samorządów i regionalnych instytucji, a także odebrania im kompetencji związanych z gospodarką wodną.

Marszałek woj. zachodniopomorskiego (ten region w drugim półroczu 2016 będzie przewodniczył Konwentowi Marszałków) Olgierd Geblewicz ocenił, że w projekcie kompleksowej reformy gospodarki wodnej samorządowcy dostrzegają wiele niebezpieczeństw; wśród nich wymienił pogorszenie konkurencyjności różnych branż gospodarki, turbulencje w rolnictwie czy zahamowanie rozwoju energetyki wodnej.

Geblewicz ocenił, że nowe regulacje mogą spowodować, iż branża hodowców ryb może nie przetrwać. Zapewnił o poparciu samorządowców dla postulatów hodowców i dziękował im za aktywność w alarmowaniu o szkodliwości proponowanych regulacji. "Oby nie okazało się, że ta wielka reforma jest zawracaniem kijem Wisły" - powiedział marszałek woj. zachodniopomorskiego, krytykując regulacje zawarte w projekcie.

Przed tygodniem wiceminister Gajda zapowiedział, że większość opłat za pobór wód powierzchniowych i podziemnych będzie pomniejszona trzykrotnie w stosunku do pierwotnie zaproponowanych w projekcie nowego Prawa wodnego.

Zaproponowany przez resort środowiska projekt przepisów wzbudził duży sprzeciw zarówno części producentów rolnych jak i firm. Nowe Prawo wodne będzie wdrażało do polskiego prawa art. 9 unijnej Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW), który stanowi, że wszyscy korzystający z wody, mają za to płacić. Chodzi o tzw. zwrot kosztów usług wodnych. Opłaty będą dotyczyły zarówno energetyki, hodowców ryb, rolników czy przedsiębiorców, którzy wykorzystują duże ilości wody do swojej produkcji.

Pierwotnie, zgodnie z opublikowanym w kwietniu projektem, w przypadku przemysłu górny pułap opłat określono na poziomie 2,10 zł za 1 m sześc. pobranej wody podziemnej oraz 1,05 zł powierzchniowej. Opłaty za pobór wody służącej do produkcji wody i napojów konfekcjonowanych miały być jeszcze wyższe i wynosić odpowiednio 8,20 zł za 1 m sześc. i 4,10 zł za 1 m sześc. Maksymalna stawka opłat za wodę wykorzystywaną do celów rolniczych miała wynosić 1,64 zł za 1 m sześc. wody podziemnej i 0,82 zł za 1 m sześc. wody powierzchniowej.

żródło: http://www.gospodarkamorska.pl/

tytul: Cycling i recycling czyli decydujesz.pltytul: Mieszkańcy Wielkopolski protestowali w Warszawie przeciwko kopalni odkrywkowej tytul: Unijna polityka klimatyczna w obliczu Brexitutytul: Autostrada na wodętytul: Protest przeciwko budowie Elektrowni Północtytul: Odnawialne źródła energii lepsze dla naszego zdrowiatytul: Poszukuję 10 koordynatorów akcji Cycling-Recyclingtytul: Zanieczyszczenie powietrza we Francji większe niż w Polsce? Sprawdzamy.
view_list  inne artykuły z tematu Bałtyk:
mh

NIK o gospodarce ściekowej w regionie Wielkich Jezior Mazurskich

Gospodarka ściekowa prowadzona przez gminy w regionie Wielkich Jezior Mazurskich nie gwarantuje dostatecznej ochrony przed zanieczyszczeniem i degradacją wód jednego z najcenniejszych przyrodniczo regionów Polski.

mh

Ryby znikaja z Bałtyku.

KE proponuje ograniczenie połowów dorsza na Bałtyku

 

mh

Ministrze -chroń ryby Bałtyku przed przełowieniem

list organizacji  ekologicznych do ministra

pokaż więcej touch_app
http://eko-unia.org.pl/granty
 
 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.