tytul: (Nie)rzeczywisty poziom polskiego recyklingutytul: Minister środowiska o Puszczy Białowieskiej: nie będzie decyzji o wycince tytul: Kochasz Polskę? Nie śmiećtytul: Apel do Głównego Geologa Kraju przeciw kopalniom odkrywkowym tytul:  Mieszkańcy Dolnych Łużyc / PGE - 6 : 0tytul: marsz entów 17.01.2016, Warszawa - fotorelacjatytul: Recykling Rejs 2016_ Pętla Toruńskatytul: Zakaz spalania węgla w Krakowie
min
wiadomości

B. szef lobbystów węglowych: Przestańmy wciskać hamulec dla OZE

– Widzę dwie energetyki. Przed jedną jest znak zapytania. To duża konwencjonalna energetyka. A rozwojowa to jest ta rozproszona, w tym zielona, w tym produkcja własna
opublkowano 29 stycznia 2016

– mówił podczas wczorajszej konferencji pt. Polska energetyka na fali megatrendów Paweł Smoleń, b. prezydent Euracoal – Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego.

Podczas wczorajszej konferencji, którą zorganizowało Forum Analiz Energetycznych i Konfederacja Lewiatan, Paweł Smoleń przedstawił trendy, które mogą całkowicie zburzyć dotychczasowy porządek panujący w energetyce.

"Były szef brukselskich lobbystów węglowych" – jak sam siebie określił Paweł Smoleń – podkreślał, że od polityki klimatycznej i jej związku z energetyką nie ma już odwrotu.

– Wielu liczyło, zwłaszcza przed konferencją paryską, że to jest przejściowa moda, że mówienie o energetyce w kontekście środowiska to trend, który minie. (…) COP potwierdził, że kierunek jest zgodny na całym świecie. Chińczycy mieli go zanegować, ale go nie zanegowali, ale wręcz wzmocnili. Mariaż energetyki i środowiska jest rzeczą trwałą, to jest megatrend, i tego nie rozwiedziemy – powiedział Paweł Smoleń.

Były prezydent Euracoal – Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego, odniósł się także do problemu tzw. niskiej emisji generowanej nie przez wielkie elektrownie, ale przez domowe piece na węgiel. Podkreślił, że ten problem, o ile jeszcze przed kilkoma laty nie był w naszym kraju zauważalny, teraz coraz częściej staje się przedmiotem dyskusji.

– W każdej gazecie możemy przeczytać o zanieczyszczeniu w Krakowie. Ludzie są na to wrażliwi jak nigdy przedtem. 4 lata temu nawet nie wiedzieli, że w Warszawie jest przekroczenie 4 razy, dzisiaj jak jest 40 proc. to wszyscy krzyczą. Ten problem musimy rozwiązać. Tu zgodzę się z ministrem Szczerskim, który powiedział, że ustawa antysmogowa jest proinwestycyjna i powiem coś kontrowersyjnego dla własnej branży – powiedział b. prezes Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego. – Jeżeli ktoś mówi, że ustawa antysmogowa jest antygórnicza, to sam jest antygórniczy. Węgiel nie przetrwa, jeśli będzie kojarzony z brudnym spalaniem i zanieczyszczeniem i z tą mapą Europy, na której pokazujemy pył PM10 – podkreślał.

Paweł Smoleń podkreślił, że w jego opinii „węgiel jak paliwo do palenia w domowych kotłach nie ma przyszłości”.

– Ten temat musimy rozwiązać i jest to tak naprawdę szansa na nowe pomysły, nowe koncepcje w energetyce, więc potraktujmy pozytywnie ten mariaż energetyki i środowiska, zanim nawet zaczniemy mówić o emisji CO2, bo na skutek tych działań emisja CO2 spadnie o kilkadziesiąt procent – powiedział.

Wśród najważniejszych megatrendów, przed którymi nie ucieknie branża energetyczna, Paweł Smoleń wymienił także rozwój technologii, który zmieni dotychczasowe sposoby produkcji i dystrybucji energii.

– Jeszcze nigdy w historii energetyki klient nie miał możliwości zrobienia sobie prądu i ciepła samemu na taką skalę, jak to ma miejsce obecnie. Dlaczego? Dlatego, że umożliwia to technologia – ocenił Paweł Smoleń.

Wymienił przy tym trzy etapy podejścia do energetyki. Pierwszy to ten „w którym ludzie cieszyli się, że w ogóle mają prąd”, drugi to ten „kiedy wyrażali swoją opinię o energetyce głosując, np. w Niemczech”. – Teraz mają inne rozwiązanie, mogą się od tego odciąć – ocenił b. szef Eurocoal.

– Technologie rozwinęły się do tego stopnia, że na końcu sieci, nie w elektrowniach, prąd bywa tak drogi, że bez żadnych subsydiów produkcja we własnym zakresie jest tańsza. I kierunek jest taki, że prąd będzie coraz droższy, a prąd z własnej produkcji coraz tańszy. Ten efekt zachęcający do autoprodukcji będzie coraz większy – mówił podczas wczorajszej konferencji Paweł Smoleń.

– Technologie magazynowania i produkcji tanieją w sposób gwałtowny. Naturalna promocja, że sam sobie zrobię prąd, mówiąc kolokwialnie, będzie się rozwijała – komentował.

Jako kolejny megatrend Paweł Smoleń wymienił wzrost świadomości w podejściu do produkcji energii.

– Jeśli ludzie powiedzą i zawieszą na Youtube filmik pt. „nie chcemy”, to jest to sprawcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Youtube czy Facebook obalały już rządy na świecie, a co dopiero koncepcje energetyczne. Klient jest sprawczy także w obszarze „Not in my backyard”. (…) Ten aspekt jest ważniejszy niż Excele, geologia, ekonomia, polityka, niż zapotrzebowanie – komentował Paweł Smoleń, odnosząc się do planowanej budowy kopalni odkrywkowej w Wielkopolsce i sprzeciwu z nią związanego. – Tego projektu już nie ma (…) mimo, że była ekonomika – zaznaczył.

– Pogrążeni w tradycyjnym podejściu rachowania w Excelu i dyskusji co się opłaca, a co nie, nie doceniamy destrukcyjnej często roli sprawczej społeczeństwa, które mówi: nie w moim otoczeniu – dodał.

Jako przykład trendów zmieniających energetykę Paweł Smoleń wskazał zmiany zachodzące w sektorze energetycznym w Niemczech.

– Miks energetyczny Niemiec, gdzie widać, że duże korporacje energetyczne przespały swoje 5 minut. Mówi się, że energetyka wiatrowa i solarna należy do farmerów i dentystów. I to jest trend, który korporacje energetyczne przespały w całej Europie – ocenił.

Jak przekonywał, „na skutek rozwoju obywatelskości rządy powiedziały korporacjom – idźcie najpierw do naszych wyborców i przekonajcie ich, a później dogadamy się między sobą. (…) Tego korporacje energetyczne robić nie umieją. Natomiast ci, którzy widzą klienta na końcu, oni z tego żyją”.

Paweł Smoleń zaznaczył, że zmiany w energetyce i produkcję energii z alternatywnych źródeł wymusi luka powstająca na skutek zmniejszania znaczenia górnictwa i generacji z paliw kopalnych.

– Jeżeli dotychczasowe inwestycje będą procedowane tak jak dotychczas, wówczas w Europie nie powstanie już żadna odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego. (…) W związku z tym mamy dziurę w bilansie energetycznym, często nie dostrzeganą, ponieważ fokus jest na górnictwo węgla kamiennego. Brunatny chowa się pod dywan obietnic – komentował.

Zaznaczył przy tym, że nowe pomysły na energetykę, która uzupełni lukę powstałą w miksie energetycznym na skutek malejącej roli elektrowni węglowych, mogą być szansą dla firm działających w sektorze energetycznym.

– Pierwsze to przestać wciskać hamulec, zanim się jeszcze rozpędziliśmy. Nie rozpędziliśmy się w energetyce prosumenckiej, spalarniach, elektrowniach solarnych i wiatrakach, a już dyskutujemy jak to ograniczać. Nie ograniczajmy, bo tych pomysłów jest za mało i wszystkie znajdą swoje miejsce – przekonywał. – To szansa dla biznesmenów, którzy, nie czekając, zaczną zapełniać ten obszar.

– Uważam jako praktyk, że duża energetyka ma kłopot ze swoim modelem biznesowym. Mamy do czynienia z ogromnym kłopotem regulacyjnym, który nie sposób pominąć i nie sposób oszukiwać się, że go nie ma. Na rynku hurtowym występują różne rodzaje energii, w tym energia subsydiowana. (…) Struktura i konstrukcja tego rynku jest przestarzała. (…) Nie wolno zawęzić dyskusji tylko do obszarów regulacyjnych, ponieważ robotę oprócz regulatorów mają także energetycy. Przypominając sobie, że słowo "utility" znaczy użyteczność publiczna, a więc służba. Tego w korporacjach, w których pracowałem, brakowało. W korporacjach widzę raczej frustrację, ale w tych mniejszych, które patrzą na klienta i wymyślają nowe pomysły, widzę entuzjazm – komentował.

B. szef Eurocoal przekonywał, że wobec zmian technologicznych już teraz niektóre technologie pozwalają na produkcję energii przez odbiorców taniej niż wynosi koszt, po którym kupują energię.

– Po ile będzie energetyka dla odbiorców końcowych we wschodniej czy północnej Polsce. Okazuje się, że jest to 150 czy 200 zł w hurcie, na końcu sieci wychodzi ok. 650 zł. Bardzo wiele dzisiejszych technologii umożliwia produkcję taniej niż koszt prądu na końcu sieci  – komentował.

– Koniec sieci to „walka o ostatnią milę”. Tam na końcu sieci trwa już dyskusja, że właśnie biogazownie, które mogą produkować po 350-400 zł, a więc taniej niż sąsiad biogazowni płaci za prąd z sieci. Zaczyna się bardzo ciekawa dyskusja: – no to w takim razie nie czekając na wzrost cen certyfikatów chciałbym zaopatrzyć moją wieś w tani prąd, który produkuję. Pojawia się problem, że na odległości 200 metrów muszę zapłacić za dystrybucję tyle samo co za dystrybucję na odległości 200 km. Przesłanki techniczne są za tym, dlaczego to tyle samo kosztuje, ale politycy tego nie zrozumieją i nawet nie powinni. Argument za tym, dlaczego za transport z biogazowni do mojego domu muszę zapłacić tyle, ile za transport z Bełchatowa do Słupska, jest argumentem mocno politycznym i sprawczym. (…) Spadnie ilość prądu przesyłanego siecią. (…) Przedsiębiorstwa energetyczne muszą się za to wziąć i bardzo wiele z nich o tym wie – przekonywał Paweł Smoleń.  

Zauważył, odnosząc się do rynku w USA, że według prognoz dla niektórych stanów, ilość prądu przesyłanego sieciami operatorów w ciągu kilkunastu lat spadnie o połowę. – A więc przedsiębiorstwa dystrybucyjne będą chciały więcej pieniędzy i w ten sposób bardziej zachęcą do wytwarzania energii samemu – wnioskował. 

gramwzielone.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.