Odkrywki Polska

Koniec z polityką realną – czas na akcję Ende Gelände! Ale czy w Polsce?

16 listopada 2015
min
(galeria fotografii)

W maju przyszłego roku planowana jest kolejna akcja bezpośrednia blokowania kopalni węgla brunatnego - Ende Gelände! Tym razem odbędzie się ona na terenie Łużyc po stronie niemieckiej.

Organizatorzy liczą na solidarność grup z Polski, Czech oraz wschodnich Niemiec. Czy polscy ekolodzy przyłączą się do tej akcji?

Ruch ekologiczny działa w Polsce w wielu obszarach. Można uznać za sukces obecność kwestii ekologicznych w języku polityki oraz, że są one przedmiotem kalkulacji jeżeli chodzi o np. interes narodowy. Co więcej osoby zajmujące się dzisiaj w Polsce ekologią są bardzo często ekonomistami, prawnikami, politykami i całe szczęście. Jednak w tak profesjonalnym podejściu często brak miejsca na działania, dla których uzasadnieniem miałaby być logika serca. Zanika tez język etyki, który zastępowany jest analizami ekonomicznymi i prawnymi. Nie w tym rzecz, aby to krytykować. Czy jednak jest jeszcze nad Wisłą miejsce na akcje bezpośrednie? A jeżeli tak, to kogo one interesują i pociągają? W Niemczech gdzie praca u podstaw w zakresie ochrony środowiska została już dawno wykonana funkcjonuje dużo bogatsza grupa ekologów. Dla wielu osób, szczególnie tych zaangażowanych wcześniej w protesty anty-atomowe motywacją są takie wartości jak sprawiedliwość a metodą do jej egzekwowania obywatelskie nieposłuszeństwo. Właśnie na takiej bazie opiera się sam koncept akcji Ende Gelände, którego celem jest zwrócenie uwagi opinii publicznej na konieczność odejścia od węgla oraz ochrony klimatu. Teraz Ende Gelände miałaby się odbyć na terenie Łużyc po stronie niemieckiej. Miejsce nie jest przypadkowe – chodzi nie tylko o planowane kopalnie węgla brunatnego w Niemczech, ale też w Polsce. Czy polscy ekolodzy przyłączą się do tej akcji? Czy uda się stworzyć, jak zakładają organizatorzy, międzynarodową akcję na rzecz klimatu?

Akcja Ende Gelände odbyła się w 2015 r. w Nadrenii Północnej Westfalii. Towarzyszył temu obóz klimatyczny. Sama akcja polegała na wejściu na teren kopalni Garzweiler i symbolicznym zatrzymaniu koparek. Na chwilę wydobycie węgla w tym regionie ustało. Przez moment aktywiści broniący lasu Hambacher Forst mogli uznać, że nic mu nie zagraża. Na co dzień ten skrawek pięknego lasu znajduje się na liście miejsc, których dni są policzone. Zarówno las jak i kilka lokalnych miejscowości np. Immerath mają zostać pogrzebane w ziemi, ze względu na wydobycie węgla brunatnego. W samej tej akcji nie brały oficjalnie udziału duże organizacje ekologiczne. Ende Gelände jest bowiem aktem nielegalnym, nieposłusznym i wywołującym spore kontrowersje. Jednak trzeba przyznać, że wydarzenie to przyciągnęło uwagę i wywołało dyskusję, na którą polityków nie było stać od dawna. (Zobacz: https://www.youtube.com/watch?v=jB2sczFUkXQ) „Jeżeli politycy nie mogą zdecydować czy węgiel brunatny będzie nadal wydobywany, to my zrobimy to szybciej za nich” – mówią aktywiści. Akcja była szeroko komentowana w mediach. Pokazywano ludzi przywiązanych do szyn kolejowych, okupujących koparki, osoby w różnym wieku i wyglądzie.

Zorganizowanie tej akcji było olbrzymim wyzwaniem logistycznym. Planowana w maju akcja też jest nie lada wyzwaniem, ale na spotkaniu przygotowawczym w Lipsku 7 listopada nie długo dyskutowano, „czy”, raczej mowa była „jak”. Łużyce zostały wybrane z powodów politycznych i strategicznych. Dużo łatwiej przygotować bowiem to wydarzenie na terenie już znanym i cały czas okupowanym (Hambacher Forst). Na terenie Niemiec zachodnich tradycje aktywizmu ekologicznego mają długą tradycję i obecnie zasilają go również osoby z ruchu anty-atomowego. Łużyce są inne. Nie wiadomo nawet, czy aktywiści będą mieli miejsce na zorganizowanie obozu. Podczas spotkania w Lipsku czuć było podział na wschód, zachód i oczywiście Berlin. Jedna kwestia od razu rzucała się w oczy – poza licznie przybyłą grupą z Berlina, Niemcy wschodnie a w zasadzie Łużyce reprezentowała tylko jedna osoba – Thomas Burhardt z Klinger Runde. Z Polski obecna była Hanna Schudy (EKO-UNIA, DAS). W spotkaniu wzięło jednak udział 170 osób! Polska, Łużyce oraz Czechy były jednak wymieniane jako elementy kluczowe planowanego wydarzenia. Wydaje się zatem, że czas najwyższy, aby rozpocząć w Polsce debatę a może nawet przygotowania do samej akcji, ponieważ planowana jest ona na maj 2016.

Decyzja o zorganizowaniu akcji w tym terminie i miejscu wiąże się również z tym, że w przyszłym roku planowana jest sprzedaż przez koncern Vattenfall branży węgla brunatnego na terenie Łużyc. O tym komu i za ile Vattenfall sprzeda branżę zadecyduje szereg czynników, m.in. decyzja rządu szwedzkiego. Aktywiści mają zamiar zakomunikować jasny sygnał – nie ma akceptacji dla inwestycji w węgiel brunatny. W kontekście procesu dezinwestycji (w firmy czerpiące zyski na paliwach kopalnych), który już rozpoczął się na świecie, brak akceptacji obywatelskiej powiązany zostanie dodatkowo z ryzykiem kapitałowym. Jest nadzieja, że komunikat ten może wpłynąć na ostateczną decyzję odnośnie węgla brunatnego na terenie Łużyc. Wiązać się to będzie z przyszłością ludzi pochodzących z tego regionu. Motywacją dla wielu lokalnych inicjatyw nie są jednak tak ogólne kwestie jak ochrona klimatu, ale walka o dom rodzinny i ojczyste strony.

Już na tym etapie można więc zadać pytanie – czy organizacje lokalne przyłączą się do akcji? Niepewności i niuanse zostały już zidentyfikowane i wyrażone. Zdaniem organizatorów, sama akcja Ende Gelände nie jest ruchem wpisującym się w „Realpolitik” – nie chodzi tu o dyskusje z politykami i o wpisywanie się w istniejącą koniunkturę ale o akcję bezpośrednią, która może dać lokalnym mieszkańcom więcej odwagi a nawet kreatywności. Można było nawet odnieść wrażenie, że obawy wyrażane w Lipsku przez grupy ze wschodu traktowane były przez aktywistów z dystansem. Prawdopodobnie decydowała o tym różnica wieku, odmienne miejsce pochodzenia, ale może też doświadczenie. Licznym organizacjom łużyckim chodzi bowiem o stopniowe odejście od węgla następujące w atmosferze wzajemnego poszanowania, ale też kompromisu. Z kolei aktywiści kierują się zasadą – nie ma kompromisu w obronie matki ziemi. Wydaje się, że połączenie tych dwu a nawet więcej strategii mogłoby być owocne i przyczyniłoby się do nieoczekiwanego zwrotu w działaniach sprzeciwiających się inwestycjom węglowym. Czy tak się stanie, na razie nie wiadomo.

Aktywiści Ende Gelände myślą więc globalne i działają bezkompromisowo, natomiast lokalne inicjatywy są raczej ostrożne. Nie mniej w obu wypadkach chodzi o zatrzymanie budowy nowych odkrywek oraz o komunikowanie problemów finansowych i społecznych z tym związanych. „Kto kupuje kopalnie, kupuje protest” – mówią aktywiści. Ważne zatem, aby jeszcze mocniej podkreślić, że inwestycja w węgiel brunatny jest nieekonomiczna, niepewna a nawet nieatrakcyjna pod względem wizerunkowym. Celem planowanej akcji jest m.in. to, aby potencjalny nabywca jak najszybciej się rozmyślił. Na terenie Łużyc jest mnóstwo organizacji, które organizują się pod hasłem odejścia od węgla. Zdaniem aktywistów z Niemiec zachodnich, ich praca obejmuje też dialog z Vattenfallem. Chodzi im raczej o kooperacje niż konfrontację. Według pierwszych sygnałów, ze strony organizacji łużyckich istnieje jednak mała wola, aby wziąć udział w akcji bezpośredniej, nawet jeżeli mówimy o osobach prywatnych. Stąd warto przytoczyć list otwarty łużyckich organizacji odnośnie planowanej akcji, której celem jest zatrzymanie wydobycia węgla brunatnego: „Niżej podpisane inicjatywy łużyckie wspierają organizacje z całych Niemiec opowiadające się za odejściem od węgla brunatnego. Pomimo wciąż dużych wpływów lobby węglowego, w ciągu ostatnich lat udało nam się podkreślać wagę odchodzenia od węgla brunatnego. Zdołaliśmy również wykazać brak uzasadnienia dla nowych kopalni węgla brunatnego (Welzow Süd, Nochten 2, Jänschwalde nord, Begenz Ost, Spremberg ost, Gubin-Brody).

Jednakże uważamy, że odejście od węgla powinno być procesem stopniowym, aby można go było przeprowadzić dobrze pod względem społecznym i ekologicznym.

Nie będziemy zatem nawoływać ani mobilizować do działania na rzecz natychmiastowego odejścia od węgla.

Zgadzamy się, że akcja Ende Gelände w sierpniu 2015 w Nadrenii okazała się sukcesem ruchu antywęglowego. Uważamy jednak, że akcja zajmowania kopalni przez setki aktywistów nie będzie decydująca dla odejścia od węgla. Raczej jesteśmy zdania, że potrzeba jest wsparcia i wzmocnienia samego ruchu opowiadającego się za odejściem od węgla. W istocie sam omawiany ruch istnieje od lat. Zostało złożonych wiele spraw w sądach oraz zarzutów wobec planu węgla brunatnego Welzow Süd. Nie zapominajmy też o sukcesie jaki przyniósł „Łańcuch Ludzi”.

Podpisano w Atterwasch 31.10.2015

  • Allianz für Welzow
  • Arbeitskreis Agenda 21 Schenkendöbern
  • Bauerbund Brandenburg
  • Bündnis Heimat und Zukunft in Brandenburg
  • Bündnis Strukturwandel jetzt – kein Nochten II
  • BUND Ostgruppe Proschim
  • Grüne Liga Umweltgruppe Cottbus
  • Grüne Zukunft Welzow
  • Gegen neue Tagebaue – Pro Heimat
  • Evangelische Kirchgemeinde Region Guben
  • Klinger Runde“

Podsumowując: Skoro bliskość Polski oraz specyficzna postawa polskiego rządu dotycząca polityki energetycznej jest jednym z czynników decydujących dla organizatorów pod względem wyboru miejsca akcji, to czas zapytać stronę Polską i polskie organizacje czy będą chciały współpracować podczas organizacji i w trakcie akcji Ende Gelände w maju 2016? „Łańcuch Ludzi” w sierpniu 2014 r. okazał się sukcesem i dodał wielu siły i odwagi. Thomas Burhardt z Klinger Runde twierdzi: „Właśnie takie akcje jak „Łańcuch Ludzi” są ważne dla mieszkańców Łużyc. Nie mogę nikogo namawiać, aby wziął udział w nielegalnej akcji ( Ende Gelände- przyp. autorki). Uważam, że Łużyce nie są wystarczająco dojrzałe do takich akcji. Aktywiści przyjadą i odjadą a my tu zostaniemy z problemami. Oczekuję od nich, że przygotują środki zaradcze na wypadek, gdyby sytuacja pogorszyła i tak już napiętą atmosferę. Chcemy dyskusji a nie eskalacji problemu”. Z drugiej jednak strony słychać głosy:„Sygnał musi przyjść z dołu, od nas, z akcji bezpośredniej. Politycy nie robią wystarczająco dużo dla zatrzymania wydobycia węgla. Dlatego mi im w tym pomożemy”. Jak widać zdania są podzielone. Czuć też zderzenie, metaforycznie rzecz ujmując, serca i rozumu. Ciekawe jak wobec tego dylematu podejdą Polacy. Następne spotkanie dotyczące planowanej akcji odbędzie się w Berlinie w sobotę 28.11 od godziny 9:00.

Hanna Schudy

tytul:  Prezydent Andrzej Duda przeciwko kopalni odkrywkowej węgla brunatnego! tytul: EkoDominik w EkoSokołowskutytul: Kuracja, czyli jak leczymy smogiemtytul: Recykling dał owoce w Toruniutytul: To już ostatnie EkoSpotkanie, zatem kto pierwszy ten lepszy!tytul: Koordynatorzy EkoWalentynek poszukiwani.tytul: Czy Polacy mają żelazne płuca?tytul: Ile Niemcy zapłacą za rewolucję energetyczną - najtańsza droga rozwoju energetyki
view_list  inne artykuły z tematu Odkrywki Polska:
mh

Żadnego węgla na stadionie

„Wynocha z węglem, ropą i gazem”

mh

Rozwój à la kopalnia Złoczew – spuścić staw, żeby złapać dwie ryby

Koło Złoczewa w woj. łódzkim planowana jest kopalnia węgla brunatnego. Najgłębsza w Polsce. Projekt PGE z rozmachem – 33 miejscowości do wysiedlenia

mh

Ziemia kontra węgiel

Wyjątkowa i napięta konferencja w Ślesinie dotycząca społecznej i gospodarczej ceny za odkrywkę Ościsłowo

pokaż więcej touch_app
 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.