tytul: Nasz człowiek w Limietytul:  *Rżną* dęby na Osobowicachtytul: Debata o przyszłości Wrocławia- deklaracje kandydatówtytul: Kwadratura koła: Ochrona zdrowia i budżetu w Polsce a model węglowego rozwoju Polskitytul: Plany Gospodarki Niskoemisyjnej – czy zaszkodzi im klęska urodzaju?tytul: Kwoty połowowe na 2015 ustalonetytul: Czy Lepsze jutro dla działkowców już było?tytul: Weź głeboki Oddech
min
wiadomości

Niemiecka prasa: Po nas choćby potop!

Komentatorzy niemieckiej prasy niemal bez wyjątku krytycznie oceniają wypracowany na szczycie UE w Brukseli pakiet klimatyczny.
opublkowano 09 listopada 2014

Berliński „Der Tagesspiegel“ jest zdania, że:

„W ochronie klimatu Unia Europejska przestała być wzorem. Ze swoim celem >>co najmniej 40 % mniej gazów cieplarnianych<< do 2050 roku w porównaniu z rokiem 1990, znalazła się na najniższym poziomie tego, co konieczne. By utrzymać globalne ocieplenie na poziomie poniżej dwóch stopni – w porównaniu z poziomem sprzed okresu uprzemysłowienia – europejskim celem musiałoby być co najmniej 50 % mniej emisji CO2. Dlatego mozolnie wypracowany w nocy z czwartku na piątek kompromis nie wywiera szczególnego wrażenia. Tak też będzie on postrzegany w krajach rozwijających się, które bardziej niż inne odczuwają skutki zmian klimatycznych. Po podjęciu takiej decyzji, uzupełnionej jeszcze kolejnymi dwoma słabymi celami, jakimi jest rozwój energii odnawialnych i wzrost efektywności energetycznej, UE nie może się już prezentować w roli prymusa”.


W podobnym tonie utrzymany jest komentarz „Neue Ruhr/Neue Rhein Zeitung“ (Essen); wyjątkiem jest, w jego opinii, stanowisko Polski:

„Mimo dysonansów w europejskim chórze klimatycznym szczyt został zakończony w miłej harmonii. Fakt, że tak zależny od węgla kraj jak Polska opowiada się za celem, jakim jest 40-procentowa redukcja emisji CO2 do 2040 roku, zdecydowanie można świętować jako sukces. Ale – wobec niebezpieczeństw, jakie niosą z sobą zmiany klimatyczne (do których należy też rosnąca konieczność emigracji w najbardziej dotkniętych skutkami globalnego ocieplenia krajach rozwijających się) i wobec szans, jakie przynosi zwrot energetyczny (większa niezależność od ropy naftowej z krajów arabskich i od gazu z Rosji), Europa zbyt się certoli. Sprowadzenie porozumienia do jak najmniejszego wspólnego mianownika – w taki sposób nikt nie staje się wzorem”.

„Stuttgarter Zeitung” skupia się na dwóch aspektach porozumienia energetyczno-klimatycznego:

„Trudno pogodzić się zwłaszcza z porozumieniem dotyczącym energi odnawialnych i wzrostu efektywności energetycznej. Zdecydowane działanie byłoby uważane - wobec dzisiejszej koniukturalnej flauty - za zbyt drogie; ryzyko wyższych cen energii dla odbiorców przemysłowych, za zbyt duże. Na pierwszy rzut oka wydaje się to zrozumiałe w chwili, kiedy nie wystarcza pieniędzy na ocieplanie budynków, dotowanie kupna przyjaznych dla środowiska samochodów, czy wspieranie rozwoju siłowni słonecznych i wiatrowych. Ale to krótkowzroczność. Brakuje podrzędnych celów dla poszczególnych państw. Innowacyjne branże, stawiające na ochronę środowiska, które były ostatnio siłą napędową w tworzeniu miejsc pracy, zostają tym samym wyhamowane”.

„UE pozostaje poniżej swoich możliwości – uważa „Frankfurter Rundschau”:

„Przyjęty do 2020 roku cel – redukcja emisji CO2 o 20 procent – 28 państw unijnych prawie już osiągnęło. Eksperci prognozują, że redukcja gazów cieplarnianych do 2030 o 30 procent jest możliwa także już z dziś obowiązującymi przepisami, w myśl zasady „business as usual”. A to, co koniecznie trzeba jeszcze zrobić, by osiągnąć 40-procentową redukcję CO2, jakoś się UE nie udaje. Dalekosiężny cel jest nieodwołalny: do połowy stulecia państwa uprzemysłowione muszą zredukować swoje emisje niemal do zera. Kto teraz nie wykorzysta istniejących potencjałów, narzuca politykom, wiodącym ekonomistom i zwykłym obywatelom w przyszłych dziesięcioleciach brzemię konieczności działania w przyspieszonym tempie. Co jest niewiarygodnie drogie i ryzykowne, bo może nie funkcjonować. Słowem: po nas już tylko potop”.

Źródło: dw.de

 

komentarz redakcji:

min

Przeczytajcie koniecznie. Niemiecka prasa od lewa do prawa krytykuje słabość Unii, jesli chodzi o determinację w ochronie klimatu. A gdzie są polskie media i politycy z komentarzami w obronie polskiego węgla? W XIX wieku proszę Państwa. W części chciwość po trupach, jak w "Ziemi Obiecanej" Reymonta. Ale za chwilę nie bedzie co szabrować na tym Świecie, bo go nie będzie. Góra zbliża sie do Titanika, a u nas w Polsce orkiestra gra na całego :(...

Radek Gawlik

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.