tytul: Tusk: przekop Mierzei Wiślanej - tylko jeśli będzie opłacalny i bezpiecznytytul: Panele fotowoltaiczne na dachach autobusów miejskich w Lublinietytul: Nowa kopalnia węglowa pod Poleskim Parkiem Narodowym ?tytul: Monsanto wycofuje się z zasiewów GMO w Europietytul: Elektrownia atomowa na podwórku sąsiadatytul: Polacy bliżej wytwarzania prądu na własne potrzebytytul: USA chcą chronić przyrodę. Nie wpuszczą statków na Antarktydę?tytul: Ministrowie UE porozumieli się w sprawie funduszu rybackiego - 6,4 mld euro
min
wiadomości

Ekofobia w sezonie ogórkowym

Nadszedł od lat znany czytelnikom "sezon ogórkowy" i ma on ciężki przebieg...
opublkowano 25 lipca 2013

Nadszedł od lat znany czytelnikom "sezon ogórkowy" i ma on ciężki przebieg, skoro - wydawałoby się - zwykle trzymające poziom media: "Polityka" i Radio TOK FM skorzystały z rewelacji pana Marcina Rotkiewicza, przedstawiającego się jako dziennikarz naukowy. Z pewnością autor nie specjalizuje się w naukach rolniczych, bo artykuł "Ekościema czyli mity zdrowej żywności" roi się od błędów merytorycznych: "jednym z zabiegów agrotechnicznych jest zakopywanie w uprawianej ziemi rogów wypełnionych bydlęcymi odchodami" lub  "na straży tego systemu stoją zaś firmy i organizacje (w Polsce mamy ich 10)", "rolnikom ekologicznym nie wolno wysiewać na polach roślin GMO" (każdy działkowiec wie, że roślin się nie wysiewa, lecz uprawia, a wysiewa się nasiona).

Autor nie stroni też od plotki: "z półek znikały też pomidorki koktajlowe czy ziarna selera zawierające salmonellę" (Robert Koch Institut w 2011 r. opublikował raport na temat EHEC, a jego treść znacznie odbiega od ploteczek powielanych przez "prasę brukową"), tworzy nowomowę: "ekopestycydy", "ekożywność", "ekocertyfikat" i szczyci się nieznajomością zarówno polskiego prawa: "zdrowa żywność" to pojęcie niedopuszczone w znakowaniu i reklamie żywności w Polsce oraz aktów prawnych Unii Europejskiej, zwłaszcza we fragmencie dotyczącym leczenia zwierząt, a dokładnie dotyczącym artykułu 24 rozporządzenia (WE) nr 889/2008 z dnia 5 września 2008 r. ustanawiającego  szczegółowe zasady wdrażania rozporządzenia Rady (WE) nr 834/2007 w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych.

Tworzy pseudo-sensacje : "co ciekawe, w ubiegłym roku Unia Europejska i USA podpisały porozumienie...". Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to rzeczywiście może uznać to za ciekawostkę a nawet sensację, tymczasem jest to jedno z wielu porozumień podpisanych przez Komisję Europejską z krajami "trzecimi", czyli nie będącymi członkami UE, a w których wzajemnie uznawane są systemy produkcji i kontroli w rolnictwie ekologicznym. Ale żeby coś napisać, trzeba przedtem coś przeczytać.

Na zakończenie artykułu jest oczywiście czysta żywa promocja: "uprawy kukurydzy GMO nie wymagają stosowania żadnych chemicznych oprysków". Proponowałabym, żeby autor innego poczytnego artykułu o wymownym tytule "Czarnobyl – największy bluff XX wieku", ("Wprost" 2/2001) skupił się na tematach lepiej mu znanych, ponieważ - choć rolnicy zajęci żniwami ubawili się setnie, ale też zdenerwowali, że znane media publikują teksty o rolnictwie, ale na poziomie magla.

I jeszcze jedna moja prośba do autora i redakcji - warto byłoby tekst przesłać do Komisji Europejskiej, by dowiedziała się od dziennikarza naukowego o tych wszystkich rewelacjach na temat jakości żywności, leczenia zwierząt, ochrony roślin i ochrony środowiska. Dacian Cioloş, Komisarz do spraw Rolnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich wielokrotnie wypowiadał się pozytywnie na temat roli rolnictwa ekologicznego i podkreślał potrzebę dynamicznego i ambitnego rozwoju sektora rolnictwa ekologicznego w Unii Europejskiej. Myślę, że gdyby Komisja Europejska dowiedziała się o "parareligijnym" podtekście rolnictwa ekologicznego mogłaby przestać tak "hojnie dotować rolnictwo ekologiczne", skoro "rolnictwo ekologiczne okazuje się zatem marnowaniem coraz bardziej cennego zasobu, jaki stanowią ziemie uprawne".  Pewnie w to miejsce mogłyby wejść te ulubione przez autora rośliny zmodyfikowane. Ale niestety szanse na to są coraz mniejsze, gdyż do grona dziewięciu (z 27) krajów członkowskich, w których jest zakaz uprawy roślin zmodyfikowanych genetycznie dołączyły w 2013 r. Polska i Włochy. Cóż, w sezonie ogórkowym o czymś trzeba pisać, skoro o GMO nikt nie chce już nawet czytać...

D. Metera

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

  • mh

    Tajemnicze uprawy GMO[]

    Partia Zielonych zarzuca komisji sejmowej wprowadzanie do regulacji GMO niekonsultowanych przepisów. A MSZ zwraca uwagę na niewłaściwą transpozycję dyrektywy unijnej

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.